W Skandynawii kłusem

Lipiec, 2011 | Tagi:  , , , , ,    




 

Wyścigi kłusaków są w Skandynawii trzecim po hokeju na lodzie i piłce nożnej sportem narodowym, z gonitwami odbywającymi się codziennie na kilkudziesięciu torach i miliardowymi obrotami w postaci wygranych. Miłość do koni i do pieniędzy, które one przynoszą właścicielom i obstawiającym sprawia, że konie stają się gwiazdami z powstającymi o nich książkami, własnymi muzeami, pomnikami i ulicami, a powożący posiadają status celebrytów na równi z gwiazdami muzyki. Skandynawskie gazety codziennie poświęcają kilka stron w swoich sekcjach sportowych nie tylko analizom i typowaniu zwycięzców, lecz również uczestnikom tych zawodów.

 

Wyścigi kłusaków, nazywane najstarszym sportem świata (precyzyjnie spisane zasady ich trenowania znaleziono w wykopaliskach z 1360 r. p.n.e.), są rozgrywane dzisiaj w 19 krajach Europy, na 400 torach, a suma premii z 60 tysięcy gonitw rocznie wynosi 500 milionów euro. Te dotyczą tylko właścicieli koni i powożących, ponieważ miłośnicy tego sportu obstawiają zakłady aż za 8 miliardów euro rocznie. Co ciekawe, wśród krajów, w których ten sport dominuje, równą pozycję zajmują Francja (z 64 milionami mieszkańców) i 9-milionowa Szwecja, po której plasują się 62-milionowe Włochy, zaraz przed małymi krajami, takimi jak Finlandia, Dania i Norwegia.

Sezon trwa cały rok

W odróżnieniu od innych krajów, w Skandynawii nie odbywają się tradycyjne wyścigi konne i nikt nie gra w polo, ponieważ te sporty są traktowane jako dręczenie zwierząt. Wyścigi kłusaków polegają na tym, że koń biegnie kłusem (galop jest zabroniony) i zamiast dżokeja na grzbiecie, ciągnie lekki wózeczek, tzw. sulki (od angielskiego sulky), pochodną starożytnego rydwanu, z siedzącym w nim powożącym. Wyścigi odbywają się pod patronatem państwa, które przy zakazie hazardu i posiadaniu monopolu loteryjnego organizuje zakłady.

W Skandynawii sport ten najpopularniejszy jest w Szwecji, gdzie zawody odbywają się codziennie na 33 torach i jest to prawie tysiąc imprez wyścigowych rocznie, z imponującą liczbą aż 8850 gonitw, w których uczestniczy 20 tysięcy koni. Obroty wynoszą ponad miliard euro. W Finlandii odbywa się aż 560 zawodów rocznie, uczestniczy w nich 8000 koni, a obroty sięgają 200 milionów euro rocznie. Wyścigi Arctic Horse Race odbywają się na zamarzniętych jeziorach Laponii. W Norwegii, gdzie grający pozostawiają w kasach 11 torów pół miliarda euro rocznie, konie biegają nawet na śniegu i mrozie, a prestiżową gonitwą roku jest coroczny wyścig świąteczny 25 grudnia na torze Bjerke w Oslo, odwołany w swojej historii tylko raz, w 2009 roku, z powodu burzy śnieżnej. Zdaniem właścicieli i trenerów koni, mrozy nie są dla nich groźne. Przed i po starcie wierzchowce ubierane są w specjalne płaszcze, a podczas biegu niektórym zakłada się czapki z kieszonkami na uszy, zapobiegające odmrożeniom.

– Konie wręcz uwielbiają śnieg. A mrozy nie są dla nich groźne, jeżeli temperatura nie spada poniżej minus 30 stopni – zapewnia dyrektor sportowy toru Knut Solli.

Polska stadnina

Rewelacją ostatnich lat w Europie są konie fińskie, przez kilkaset lat hodowli objęte przez szwedzkich królów embargiem eksportowym. Co ciekawe, prawdziwa miłość do tych zwierząt w Finlandii przyszła z… Polski. Najpierw, podczas „potopu”, Szwedzi, pod których panowaniem była Finlandia, zobaczyli prawdziwą polską jazdę i rasy dużych koni. Następnie, w 1562 roku, kiedy Katarzyna Jagiellońska wyszła za mąż za księcia Finlandii Jana Wazę, małżonek ofiarował jej w prezencie miasto Rauma, w którym polska królowa założyła stadninę polskich koni. Do dzisiaj Finowie podkreślają, że najlepsze konie są właśnie z Rauma. Gdy zaś miejscowa stocznia, budująca luksusowe statki pasażerskie,  wodowała przed dwoma laty największy prom pływający po Bałtyku, armator Tallink ochrzcił go imieniem „Królowej Bałtyku”, zdaniem mieszkańców miasta na cześć Katarzyny i jej koni.

Końscy celebryci

Każdy koń ma swoje imię, i jak prawdziwi sportowcy, po staniu się czempionem jest opisywany na pierwszych stronach gazet. Najszybszy kłusak świata, szwedzki Järsvöfaks, otrzymał nawet swoje muzeum, które w sierpniu osobiście otworzył, przegryzając szarfę ze świeżych marchewek. Powstała też o nim książka. Nie jest byle kim w tym świecie. Wygrał aż 201 z 234 wyścigów, w których startował, i posiada rekordy świata szybkości na krótkim i średnim dystansie oraz rekord zwycięstw pod rząd, aż 42 razy. W lipcu zmierzył się w pokazowym biegu z rywalką Justyny Kowalczyk, narciarską mistrzynią olimpijską z Vancouver w biegu na 10 kilometrów, Charlottą Kalla – tym razem w biegu na 100 metrów, równolegle na torze śnieżnym i ziemnym. Jak powiedziała biegaczka: ”To była prawdziwie sportowa rywalizacja pomiędzy dwoma mistrzami. Prowadziłam aż do 99 metra, lecz koń wygrał rzutem na taśmę. Jest niepokonany i cudowny. Śledzę jego karierę od dziecka i jak każdy w Szwecji jestem w nim zakochana. Ja jestem też mistrzynią, ale o mnie jeszcze nikt nie napisał książki, a on ma już nawet swoje muzeum”.

O innych końskich celebrytach w Szwecji też się pisze codziennie. Home Alone , „dobry kolega” Järvsöfaksa, był przed kilku laty typowany na nowego rekordzistę, lecz podczas najważniejszego wyścigu nagle przeszedł w galop, nie zmienił kierunku biegu na zakręcie i pobiegł prosto, a przeskakując przez ogrodzenie zniszczył sulki i poturbował powożącego. Sytuacja powtórzyła się w kilku kolejnych wyścigach i stwierdzono, że koń ma… zaburzenia psychiczne. Przed wysłaniem do rzeźni uratował go profesor okulistyki zwierzęcej, Stig Anderson, który zdiagnozował… krótkowzroczność i uszył mu specjalną czapkę z wielkimi korekcyjnymi soczewkami. Home Alone od razu zaczął wygrywać.

Obecny gwiazdor szwedzkich torów to My Lonely Heart, który stał się znany z tego, że paraliżuje publiczność i doprowadza do płaczu dzieci na trybunach, kiedy na linii mety pada, jakby dostał zawału serca, kładzie się na plecy i z nogami do góry natychmiast… zasypia. Jego trener Mats Karlsson wyjaśnił, że jest to reakcja nerwowa z wyjątkowym przyspieszeniem relaksu po ekstremalnym wysiłku. ”Wszystkie badania stwierdziły, że jest zdrowy. Ja z kolei próbowałem go oszukiwać nie zwalniając po mecie, aby pobiegł jeszcze jedno okrążenie na uspokojenie, lecz on zawsze wie, kiedy kończy się wyścig. W dodatku śpiąc, głośno chrapie”.

Norweski Rex Rodney w latach 80. startując w 179 wyścigach wygrał aż 110 z nich i dzisiaj przed torem Forus w Stavanger stoi jego odlew z brązu. Jego następca, Steinlager, w swoim rodzinnym mieście Ski otrzymał w 2009 roku swój pomnik, a plac na którym stoi nazwano jego imieniem. Fiński Houston Laukko, którego popiersie stoi przed torem w Helsinkach, był pierwszym mistrzem Europy wyhodowanym w Finlandii.

Końskie kulisy

Za kulisami sukcesów koni-celebrytów stoją ich właściciele, trenerzy i powożący sulkami. Jednym z najbardziej znanych w Szwecji jest Albańczyk Lufti Kolgijni, który wygrał 400 gonitw i jest również bardzo znanym trenerem koni. Opiekuje się między innymi wielkim talentem, Lucky Boyem, należącym do… Zbigniewa Bońka, który startuje od lat w wyścigach kłusaków na torach we Włoszech i Francji.

Najbardziej znany, lecz nie z tej dobrej strony, stał się ”wielki mistrz kłusaków” Åke Svanstedt, który wygrał ponad tysiąc gonitw, zdobywając nagrody za 10 milionów euro. Znany był z tego, że kiedy na ostatniej prostej wszystkie konie słabły, jego dostawały nowych „nadkońskich” sił. Okazało się, że przez lata używał elektrycznych szpicrut, a jego konie po badaniach okazywały się nerwowymi wrakami. Svanstedt został skazany za znęcanie się nad zwierzętami, a w szwedzkiej prasie otrzymał przydomek „elektrycznego jeźdźca”.

Prestiż

Wyścigi kłusaków związane są z wielkim prestiżem, zwłaszcza podczas Grand Prix Francji i Włoch. Na trybunach zasiadają królowie, książęta, milionerzy i celebryci, a najwyżej postawiony w hierarchii jest wyścig na dystansie 2700 metrów, Prix d`Amerique, rozgrywany w styczniu na slynnym hippodromie w paryskim Vincennes. W nim przed dwoma laty uczestniczył Zbigniew Boniek, wzbudzając sensację w szwedzkich mediach.

„Zadzwonil do mnie Lufti, który w Szwecji trenuje moje konie i miał w Paryżu powozić Lucky Boyem. Powiedział: Zibi, już czas na wielki wyścig z tobą na sulkach. W takiej sytuacji się nie odmawia” –  powiedział Boniek szwedzkiemu dziennikowi Aftonbladet, podkreślając, że od 2003 roku uczestniczył osobiście w ponad 200 wyścigach. „Wyścig, jego prestiż i to, kto zasiada na trybunach, świadczy o klasie imprez, podczas których nawiązuje się nowe znajomości. To sport dżentelmenów”.

Pieniądze i emocje

11 kwietnia na największym skandynawskim torze wyścigowym Solvalla w Sztokholmie odbył się wyścig, który w dwóch odległych od siebie miastach Szwecji doprowadził do jednoczesnego wyjazdu karetek reanimacyjnych. Dwa konie, Yukon Bono i Wiss Rambo, których wygraną obstawiało dwóch graczy, przekroczyły linię mety jednocześnie i tak równo, że zwycięzcę z przewagą kilku milimetrów wyłoniono dopiero po przeanalizowaniu obrazu z kamery robiącej zdjęcia z szybkością 5000 klatek na sekundę. Obaj gracze dowiedzieli się o wyniku już w karetkach, a do ich stanu przyczyniła się wysokość wygranej, która wynosiła 2,5 miliona euro, lecz przypadła tylko jednemu z nich.

Z wyścigami wiążą się wszędzie na świecie ogromne pieniądze. Szwecja, słynąca ze swojego terroru skarbowego i wysokich podatków, przymyka jednak oko na wygrane na wyścigach. Z tego powodu po każdej gonitwie do szczęśliwego wygranego zgłaszają się „klienci”, proponując odkupienie kuponu za cenę o wiele wyższą niż wygrana. Kupon służy później do rozliczeń z urzędem podatkowym i legalizuje „czarne” pieniądze.

 

Zbigniew Kuczyński
Dziennikarz norweskiego dziennika „Verdens Gang”