Naturalny ogród

Kwiecień, 2011  |  , , ,    
Kwiecień, 2011

Większość ogrodów, jakie mijamy jadąc samochodem przez Polskę, to puste przestrzenie z betonem, płytkami, trawnikami i tujami. Nowoczesne ogrody pełne są egzotycznych roślin, a trawniki zakładane są tak, aby była w nich tylko trawa, zaś „chwasty” opryskuje się chemikaliami. Żyjemy w czasach, w których duża część społeczeństwa pracuje w miastach, tracąc w ten sposób codzienny kontakt z dziką przyrodą. Wspomniany ogród jest tego obrazem – ludzie mają mało czasu, więc jego utrzymanie wydaje się wygodne i łatwe.

Nic jednak dalszego od prawdy. Trawnik, koszony co tydzień, to jedna z najbardziej pracochłonnych rzeczy w ogrodzie. Ludzie coraz częściej więc szukają alternatyw. Reakcją na to jest duże zainteresowanie ogrodami naturalnymi.

Czy nasz ogród może wyglądać inaczej? Tak. Ogród może być pełen łatwych w uprawie rodzimych gatunków o pięknych kwiatach. Krajowe gatunki są świetnie przystosowane do klimatu, są także siedliskiem interesującej fauny, w tym wielu motyli i chrząszczy. Żywicielem największej liczby owadów w naszej strefie klimatycznej jest nasz rodzimy dąb szypułkowy.

Centrum takiego dzikiego ogrodu stanowić powinna łąka kwietna. Łąka, podobnie jak trawnik, jest przestrzenią otwartą – nie zabiera nam w ogrodzie światła, a zarazem opieka nad  nią jest mniej czasochłonna – wystarczy ją skosić dwa razy w roku i zgrabić skoszone siano. Jest jeszcze inny powód, dla którego warto założyć łąkę w ogrodzie: obszar łąk w Polsce kurczy się w szybkim tempie z powodu zaniechania koszenia, nadmiernego nawożenia, melioracji czy rozwoju zabudowy. O ile w terenie, gdzie jest dużo naturalnych łąk, w glebie znajduje się wiele nasion łąkowych, to w silnie zdegradowanych obszarach o takie nasiona bardzo trudno i aby utworzyć łąkę, należy ich glebie dostarczyć, wysiewając specjalną mieszankę nasion.

Nawet jeśli nie chcemy mieć wyższej łąki, warto na trawniku pozostawić mniszki i stokrotki. Z gorzkawych liści mniszka można robić wspaniałe zdrowotne sałatki, a z kwiatów zasypanych cukrem – miodowy syrop. A jak pięknie wyglądają na początku maja, kiedy kwitną! Stokrotki też są jadalne – ich kwiaty i liście nadają się do zup.

My, ludzie, jesteśmy zwierzętami sawanny. Lubimy otwarte przestrzenie z pojedynczymi drzewami; potwierdzają to badania psychologów. Zatem taką dziką łąkę możemy przyozdobić pojedynczymi drzewami. Niech to będą tradycyjne, stare odmiany drzew owocowych lub dzikie gatunki drzew i krzewów o jadalnych owocach – jarzębina, leszczyna, czy nawet zakupione w szkółce świdośliwa, borówka amerykańska, aronia, limba i rokitnik. Limby rosną powoli, ale po kilkudziesięciu latach dają plon w postaci zdrowych i smacznych orzeszków, z których słynie Syberia (nazywa się je tam kiedrowyje arieszki).

W ogrodzie przyda się też ciemny zakątek, który będzie miniaturą lasu. Wybierzmy do niego takie gatunki drzew, jakie powinny w danej okolicy rosnąć w naturalnym lesie – na glebach przeciętnych dęby, graby, lipy, klony; na glebach uboższych sosny, brzozy, dęby, jałowce. Las to jednak nie tylko drzewa. Pod nimi możemy stworzyć leśne runo z zakupionych w szkółkach rodzimych leśnych gatunków roślin. Pamiętajmy, że runo pod drzewami jest bogatsze, szczególnie wiosną, kiedy w takim lesie jest dużo światła przed rozwojem liści.

Mało wykorzystywanym elementem dzikiego ogrodu są gnijące kłody drzew. Martwe drewno kojarzy nam się z niegospodarnością. Tymczasem warto pozostawić w ogrodzie rozkładającą się kłodę jakiegoś krzywego drzewa. Rozwijające się na niej owady będą pokarmem dla ptaków. Podziurawione przez pędraki drewno będzie miejscem, gdzie zamieszkają mrówki, a pod kłodą może schowa się także i jeż. Gnijące kłody można też przyozdobić, na przykład sadząc na nich paprocie.

No i oczywiście oczko wodne. Tylko nie puste i pomalowane na niebiesko. W Niemczech popularne są stawy kąpielowe. To baseny, w jednej połowie obsadzone roślinami oczyszczającymi wodę, w drugiej są pustą przestrzenią idealną do pływania. Oczywiście, nie każdego stać na taki basen. Można jednak stworzyć przebogaty ekosystem nawet w oczku wodnym o średnicy trzech czy czterech metrów. Folię można zamaskować, a na dnie posadzić rośliny w dużych donicach. To idealne siedlisko dla takich roślin jak kosaciec żółty (nasz krajowy bagienny irys), tatarak czy strzałka wodna. Oczko takie jest też ostoją dla żab i traszek. Warto je polubić, to piękne zwierzęta. Jeśli mamy dużo miejsca, warto postarać się o większą ilość szuwarów pałki wodnej. Jest to roślina o jadalnych kłączach i jadalnych młodych pędach o smaku porów.

W oczku wodnym, oprócz pałki, hodować można wiele roślin jadalnych: strzałkę wodną (jadalne bulwki), łączeń baldaszkowaty, oczeret, jeżogłówkę (jadalne kłącza) oraz kotewkę (jadalne orzechy).

Dzikiego ogrodu nie pozostawiamy samego sobie. Zupełnie opuszczony, dla przyrody będzie miejscem cennym, ale dla nas może nie być bardzo użyteczny. Znaczną część ogrodu porosłyby pokrzywy czy jeżyny, a potem zarósłby drzewami (takie fascynujące zjawisko wkraczania dzikiej przyrody do opuszczonego miasta można zobaczyć w Czarnobylu, opuszczonym po awarii elektrowni). Nam chodzi o to, aby trochę zapanować nad ogrodem: tu wykosić polanę, tam usunąć nadmiar pokrzyw, gdzie indziej dosadzić jakieś leśne rośliny cebulowe. Budowa takiego ogrodu staje się dialogiem między nami a przyrodą. W okresach kiedy mamy mniej czasu, ogród bardziej będzie dziczał i zarastał, ale gdy mamy parę godzin na pracę w nim, odrobina poświęconej mu uwagi doprowadzi do tego, że będzie naszą oswojoną dżunglą.

W dzikim ogrodzie ważna jest różnorodność. Im różnorodniej użytkujemy teren, tym więcej gatunków znajdzie sobie w nim miejsce bez pielenia, bez dodatkowej pracy. A więc część ogrodu pozostawiamy samą sobie. Część wykaszamy raz w roku, część dwa razy itd. Dodatkowo różnicujemy glebę. Na jej część nawozimy żyzną próchnicę, a na część nie, albo wręcz zdzieramy próchnicę – tworząc siedlisko dla roślin suchych muraw. W jednym kąciku ogrodu można wysypać wywrotkę piasku, w innym wywrotkę wapiennego tłucznia – zadomowią się tam zupełnie inne rośliny, tworząc naturalne skalniaki (oczywiście możemy też dosadzać ciekawe gatunki).

W dzikim ogrodzie nie warto stosować herbicydów i pestycydów. Zatruwają tylko środowisko. Ostatnie nasilające się zamieranie płazów i pszczół to przypuszczalnie właśnie wynik skażenia takimi substancjami.

Czasem wzbogacamy nasz ogród nie poprzez dosadzanie roślin i wpuszczanie do niego zwierząt, ale odkrywanie tego, co w nim już żyje. Jeśli odkryjesz, że w twoim ogrodzie rośnie kilkadziesiąt gatunków chwastów i gniazduje kilka gatunków ptaków, będziesz na niego patrzeć zupełnie inaczej. Pozostawione na zimę łodygi chwastów, z symbolu niechlujstwa zmienią się w spiżarnię dla szczygłów i gilów.

A co zrobić, kiedy mamy mało przestrzeni? Jednym z wyjść jest stosowanie pnączy. Potrafią one wspinać się na pionowe ściany budynków – dla nas bezużyteczne. Pnącza rosnące na ścianach staną się schronieniem dla owadów i ptaków, fabryką tlenu. A jeśli posadzimy winorośl czy aktinidię, staną się przyczynkiem do naszej samowystarczalności. Drzewa owocowe można tak przycinać, aby miały spłaszczoną formę (jak wachlarz) i aby nie zajmowały dużo miejsca.

Nie można zapomnieć o żywopłotach. Naturalny żywopłot robimy z wielu gatunków roślin – najlepiej z krzewów o jadalnych owocach, które w jesieni można wykorzystać na przetwory, a resztę pozostawić dla ptaków. Najlepiej sprawdzają się: dzika róża, tarnina, głóg, mirabelka, kalina, berberys, świdośliwa i dereń jadalny, gdyż łatwo je formować.

Roślinami mało wymagającymi są niektóre rośliny cebulowe (choć z reguły lubią dużą warstwę próchnicy) – warto więc tu i ówdzie powtykać trochę narcyzów, cebulic, endymionów, zimowitów i krokusów – w wielu miejscach będą rosły wiele lat bez opieki.

Innym pomysłem jest rabata złożona z wysokich bylin; świetnie prezentuje się na tle trawnika. Może w niej być na przykład wrotycz, sadziec, krwiściąg lekarski, krwawnik, tojeść pospolita, wiązówka błotna, krwawnica pospolita. Gatunki te rosną bardzo silnie i wymagają jedynie minimalnego odchwaszczania.

Podstawą dzikiego ogrodu jest akceptacja chaosu. Ogród dziki na pierwszy rzut oka wydaje się chaotyczny, jednak kiedy poznamy rosnące w nim gatunki i występujące w nim zwierzęta, objawi nam się jako misterna, cudowna układanka, a kierowanie nim będzie jak gra na muzycznym instrumencie.

Dr Łukasz Łuczaj, ekolog i etnobotanik
Prowadzi własne gospodarstwo rolne (www.luczaj.com), pracuje też w Zakładzie Ekotoksykologii Uniwersytetu Rzeszowskiego







Zobacz także