Fundusze VC i PE szansą na rozwój firmy

Grudzień, 2011 | Tagi:  , , , ,    




Tematykę finansowania przedsiębiorstw bardzo często, niesłusznie zresztą, ogranicza się tylko do dużych korporacji. Tymczasem powszechnie wiadomo, że siłą gospodarki są małe i średnie firmy. Czy ich właściciele są skazani wyłącznie na giełdę, kredyty bankowe, leasing bądź dotacje ze środków unijnych na finansowanie dalszego rozwoju? Oczywiście, że nie. Również w tym segmencie firm można znaleźć nowych partnerów biznesowych, posiłkując się kapitałem uzyskanym od funduszy venture capital (VC) i private equity (PE). Ich rola będzie systematycznie rosnąć, dlatego warto bliżej je poznać.

Na początku jednak wyjaśnijmy oba terminy. VC i PE to fundusze działające na rynku niepublicznym, lokujące gotówkę oraz know-how w różnorakie firmy w celu osiągnięcia średnio i długoterminowych zysków z przyrostu wartości kapitału. Zainwestowane pieniądze mogą być przeznaczone m.in. na rozwój nowych produktów i technologii, zwiększenie kapitału obrotowego, przejmowanie spółek czy też wzmocnienie bilansu firmy. To oczywiście szansa dla każdego przedsiębiorcy na wyraźne zwiększenie skali działania. Co ważne, na przestrzeni ostatnich lat zmienił się obraz postrzegania takich transakcji. Jeszcze kilka lat wcześniej wejście funduszy VC czy PE do firmy było odbierane jako porażka dotychczasowej strategii działania przedsiębiorstwa (spółka lub jej właściciele musieli być w złej kondycji, skoro decydowali się na taki ruch). Mało kto zwracał uwagę na niewątpliwe doświadczenie restrukturyzacyjne menedżerów z funduszy VC i PE. Dziś jest na szczęście inaczej. Dominuje przekonanie, że fundusze, oprócz kapitału, wnoszą niezbędne okołobiznesowe doświadczenie.

Różni adresaci obu funduszy

Jako akcjonariusz giełdowego funduszu IQ Partners (specjalizuje się w inwestycjach w branży IT, mobile i e-commerce), na bieżąco analizuję krajowy rynek VC. Ponad 50 projektów inwestycyjnych, jakie zrealizował nasz fundusz, pozwala na pewne spostrzeżenia. Przede wszystkim fundusze VC interesują się głównie inwestycjami w firmy we wczesnym stadium rozwoju. Na ich celowniku są małe i średnie podmioty, mające solidne perspektywy dynamicznego wzrostu (biznesy na jeszcze wcześniejszym etapie wspierają raczej inkubatory przedsiębiorczości). Jeśli dotychczasowi właściciele zgodzą się podzielić swoim przedsiębiorstwem, to wartość takiej transakcji (w zależności od spółki) może wynieść od kilku do nawet kilkudziesięciu milionów złotych. W zamian fundusz zostaje udziałowcem firmy, przejmując często znacznie ponad 50 proc. jej udziałów.

Bazując na kilkuletnich doświadczeniach można przyjąć, że fundusze VC są szczególnie aktywne w innowacyjnych segmentach rynku. Można tu wymienić m.in. telekomunikację, Internet czy biotechnologię. Właśnie w tych branżach banki niechętnie finansują młode biznesy, z uwagi na duże ryzyko niepowodzenia (w tym celu żądają wysokich zabezpieczeń). Dlatego ich miejsce zajmują fundusze VC, gotowe na większe ryzyko i mogące dłużej poczekać na satysfakcjonujący zwrot z inwestycji. Celem VC jest bowiem nie tylko wzrost wartości przedsiębiorstwa, ale również odsprzedanie z zyskiem posiadanego pakietu udziałów innemu inwestorowi.

Zupełnie inny obszar rynku wzięły na celownik podmioty PE. Inwestują one wyłącznie w podmioty duże i stabilne (dlatego, rozpatrując temat z punktu widzenia małej czy średniej firmy rodzinnej, najpierw powinniśmy zainteresować się funduszami VC). Z reguły minimalna inwestycja PE zaczyna się od kilkudziesięciu milionów złotych. Następnie nowy właściciel skupia się na restrukturyzacji świeżo kupionej firmy. Optymalizuje koszty, rozwija dział sprzedaży, wprowadza nowe produkty do oferty. Nierzadko łączy firmę z innym podmiotem. Docelowo jednak, po pewnym okresie, również wychodzi z inwestycji, znajdując jej nowego inwestora.

Szukając odpowiedniego podmiotu, powinniśmy zainteresować się Polskim Stowarzyszeniem Inwestorów Kapitałowych (PSIK). Organizacja ta zrzesza około 40 inwestorów zarówno VC, jak i PE. Członkowie PSIK dysponują funduszami o łącznej wartości ponad 14 mld euro na inwestycje w Polsce i regionie. W ich portfelach są już udziały ponad 700 przedsiębiorstw. Warto też dodać, że po okresie stagnacji w latach 2008–2009 znów wraca aktywność wspomnianych funduszy na rynku polskim. Od dobrych kilkunastu miesięcy możemy usłyszeć o coraz to nowych, spektakularnych inwestycjach. Polska znów bezdyskusyjnie plasuje się na pozycji lidera Europy Środkowo-Wschodniej. Specjaliści podkreślają, że kryzys zadłużeniowy krajów południowej Europy raczej nie zmieni tej tendencji. Wśród dużych transakcji wymienić można m.in. kupno spółki Agros Nova przez IK Investment Partners, przejęcie E. Wedla przez azjatycką Grupę Lotte czy wreszcie inwestycję w dystrybutora prasy – spółkę Ruch przez fundusz Eaton Park Capital Management. Aby jeszcze bardziej przybliżyć temat, warto przypomnieć, że przykładami sukcesów odniesionych dzięki kapitałowi inwestorów prywatnych są znane portale społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter oraz Nasza Klasa.

Kogo szukają VC?

Załóżmy, że mamy ciekawą firmę i jesteśmy zdecydowani na taką transakcję z funduszem. Jak więc zwiększyć swoje szanse na finalizację umowy? Musimy ustalić najpierw, kto jest najbardziej pożądanym partnerem do biznesu dla samych VC. Fundusze nie ukrywają, że szukają firm z dobrą kadrą kierowniczą. Z ich punktu widzenia, interesujący podmiot powinien działać na wzrostowym rynku i rozwijać się szybciej od reprezentowanej branży. Najlepiej, by atutem spółki był też znaczący udział w rynku i lepsza na tle konkurencji oferta produktowa. Warto też pamiętać, że poszczególne fundusze mają własną politykę inwestycyjną, która preferuje wybrane branże, regiony lub etapy rozwoju. Poszczególne fundusze różnią się też minimalną wielkością inwestycji. Dlatego przed skontaktowaniem się z inwestorem warto sprawdzić jego podstawowe preferencje (tu nieoceniona będzie baza PSIK). Cechą charakterystyczną funduszy VC, chociażby na tle inwestorów branżowych, jest brak skłonności do przejmowania stanowisk kierowniczych w podmiotach, w które zainwestowały. Nie znaczy to jednak, że są inwestorami pasywnymi. Przeciwnie. Przedstawiciele VC zajmują miejsca w radzie nadzorczej, na bieżąco monitorują i omawiają wypracowywane wyniki finansowe. Pamiętajmy, że interesy przedsiębiorcy i inwestora są zbieżne (obu grupom zależy na zwiększeniu wartości firmy).

Mapa drogowa pozyskania kapitału

Pierwszym krokiem jest zdefiniowanie silnych stron posiadanej firmy i pomysłu na nową inwestycję. Uwzględniamy tu również ewentualne działania konkurencji podjęte w reakcji na nasz projekt. Równocześnie wyszukujemy te fundusze VC, które mogą być zainteresowane inwestycją. W następnym etapie wysyłamy im szczegółowy biznesplan, uwzględniający strategię i plan działania. Materiał powinien zawierać także historię firmy, jej pozycję na rynku, opis konkurencji oraz potrzeby kapitałowe (dodajemy także projekcje finansowe na kolejne lata). Nie wierzmy statystykom mówiącym, że zaledwie 5 biznesplanów na 100 kwalifikuje się do podjęcia rozmów z przedsiębiorcą. Niemniej od jakości wysłanego biznesplanu zależy bardzo wiele.

Kiedy przejdziemy wstępną selekcję, przedstawiciele funduszu rozpoczną analizę finansową i prawną spółki. Uwzględnią i zbadają też otoczenie konkurencyjne oraz charakter planowanej inwestycji. Powoli rozpoczną się negocjacje obejmujące wartość transakcji, liczbę obejmowanych przez fundusz udziałów, czy późniejszy podział obowiązków. Rozmowy raczej na pewno nie zakończą się na jednym spotkaniu. Ważne jednak, aby sfinalizowały się podpisaniem umowy satysfakcjonującej obie strony. W efekcie spółka otrzymuje dofinansowanie i rozpoczyna realizację inwestycji. Po jej zakończeniu spółka łapie przysłowiowy wiatr w żagle. W przyszłości, po około 3–5 latach, fundusz zaczyna planować wyjście z projektu. W grę wchodzi m.in. inny fundusz, inwestor branżowy, wykup menedżerski przez zarząd czy debiut na giełdzie. To już jednak temat na odrębny tekst.

Mariusz Patrowicz
Inwestor giełdowy