Alejami przez niemieckie landy

Wrzesień, 2011 | Tagi:  , ,    




Niemcy rzadko kojarzą się z miejscem, do którego warto wyjechać na wakacje. Zakupy, weekend poświęcony na zwiedzanie berlińskich muzeów i knajpek, spotkanie biznesowe we Frankfurcie nad Menem, czy międzylądowanie w Monachium – to rzeczy, które częściej kojarzą się z Niemcami. Sama kraj naszych zachodnich sąsiadów odkryłam stosunkowo niedawno. Czyste wsie, malownicze, małe miasteczka, zadbane miasta z gąszczem sklepów i sklepików, z dobrym i różnorodnym jedzeniem, odbudowane i dopieszczone zabytki i dbałość o gości zachęciły mnie do tego, żeby zacząć poznawać Niemcy kawałek po kawałku, land po landzie.

Przemyślni Niemcy zadbali o to, żeby można było spokojnie i leniwie – czy to autem, czy rowerem – przemierzać urokliwe i sielskie landy, zatrzymując się w ciekawych miejscach. W 1990 roku, zaraz po upadku muru berlińskiego, z inicjatywy członków związku motoryzacyjnego ADAC powstało stowarzyszenie, które zadbało, żeby nie uległy zniszczeniu zabytkowe aleje na terenie dawnego NRD. Dzięki temu na niektórych odcinkach można podziwiać ponadstuletnie drzewa, a na nowszych – bo prace nad rozszerzeniem dróg „wolnego ruchu” cały czas trwają – jechać w cieniu posadzonych kilka lat temu klonów, lip, morw czy brzóz.

Szlak składa się z ośmiu odcinków, które razem tworzą rozgałęzioną trasę, prowadzącą od przylądku Arkona na bałtyckiej wyspie Rugia do Konstancji na wyspie Reichenau na Jeziorze Bodeńskim, tuż przy granicy ze Szwajcarią. Cały szlak ma prawie 3 tysiące km, co sprawia, że przy niespiesznej jeździe – bo pamiętajmy, że to drogi do delektowania się widokami, a nie autostrady – wystarczy na leniwe, dwutygodniowe wakacje. Na trasie znajdują się pełne zabytków miasta, w których można zjeść śniadanie albo wczesny obiad, malownicze wsie i ciche miasteczka, w których można przespać się w małym hotelu czy pensjonacie. Koniec z fastfoodowymi zajazdami znanych marek i bezosobowymi motelami międzynarodowych sieci, czas na odkrywanie gościnnych i różnorodnych Niemiec.

Warto przed podróżą zaplanować sobie mapę atrakcji, żeby nie ominąć niczego wartościowego. Nie udało mi się przejechać całej trasy, choć jechałam nią kilka lat temu w okolicy Drezna, ale obiecuję sobie od tego czasu, że któregoś roku (a może przez kilka lat z rzędu?) odświeżę mój zardzewiały niemiecki i dopiszę tę trasę do miejsc do odwiedzenia.

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie sposób ominąć Rugii – uzdrowiskowej i wypoczynkowej wyspy, pełnej rezerwatów i ścieżek rowerowych. Zaraz obok można odwiedzić Stralsund, zwany przez mieszkańców Wenecją Północy – portowe miasto hanzeatyckie z bogatym starym miastem, klimatycznymi kamieniczkami i bogatą ofertą kulinarną i kulturalną. Można spędzić noc w przekształconym w hotel zamku Vanselow w miejscowości Demmin albo dotrzeć do Zamku Neustrelitz, rezydencji niemieckich książąt.

Brandenburgia to bogata kraina, zwana Pięknym Ogrodem. Można – nadkładając nieco trasy – spędzić kilka dni w Berlinie i okolicznym Poczdamie, odwiedzić Wittstock, w którym po wojnie trzydziestoletniej pozostało bogate muzeum albo obejrzeć XIII-wieczne ruiny opactwa w mieście trzech jezior – Lindow.

Góry Harz i Przedgórze Harzu – malownicza kraina na styku trzech landów: Saksonii-Anhalt, Dolnej Saksonii i Turyngii. Oprócz obejrzenia wijącej się rzeki Oker z wysokim wodospadem Romkerhaller, warto dotrzeć do miejscowości uzdrowiskowej Bad Harzburg – kolejką linową można dojechać do punktu widokowego przy ruinach zamku na górze Großer Burgberg, z fantastyczną panoramą Harzu.

Saksonia – najpiękniejszy land Niemiec, zwany Perłą Baroku. Obowiązkowym punktami programu są miasta: Drezno z bogatą Galerią Obrazów, zabytkowy Lipsk, znana z delikatnej porcelany Miśnia i Wittenberga. Zwłaszcza to ostanie miejsce stanowi gratkę – można tam zobaczyć słynne drzwi, na których Marcin Luter przybił w XVI w. swoje tezy.

Turyngia – zielone serce Niemiec, pełne średniowiecznych miast, zabytków i okoliczności przyrody.

Nadrenia-Palatynat – przemysłowe zagłębie Ruhry, ale też duże, bogate miasta i imponujący wulkaniczny krajobraz. W Koblencji, poza starówką można odwiedzić „Niemiecki Róg” – miejsce spływu rzeki Mozeli do Renu. W nastawionym na lubiących wina turystów Bad Kreuznach powstają znane niemieckie wina.

Kolorowa Hesja to kraina winnic, ale też i atrakcja dla lubiących górskie wspinaczki. Żeby nie znudzić się zwiedzaniem kolejnych miejscowości, można dotrzeć do podnóża góry Wasserkuppe, gdzie mieści się Muzeum Pionierów Lotnictwa.

Badenia-Wirtembergia, sąsiadująca ze Szwajcarią i Francją, to bardzo turystyczne miejsce. Oprócz wartych zobaczenia zabytkowych miast uniwersyteckich – Heildelbergu czy Tybingi, wzdłuż płynących tu wielkich europejskich rzek – Renu, Neckaru i Dunaju – znajduje się sporo zamków, pałaców i klasztorów, które pozwalają odetchnąć europejską historią. Sam finał trasy – piękna Konstancja nad Jeziorem Bodeńskim – obiecuje dużo leniwego zwiedzania.

Strona trasy (tylko po niemiecku): http://www.alleenstrasse.com/index.php.

 

Małgorzata Krzyżaniak