Żyjące domy

Grudzień, 2011 | Tagi:  , , , , , ,    




Sztuka i biotechnologie

 

Od czasu, kiedy człowiek porzucił jaskinie i szałasy, domy (wszystko jedno, chaty czy pałace) to stojące na ziemi sześciany, pudełka – reszta to ozdoba. Owszem, współcześni architekci wdrażają oszałamiające wizje, budynki wyginają się na wszystkie strony, obłe kształty wiszą na szklanych postumentach, warstwy przenikają się na skos, unoszą na palach nad ziemią, zdają się wyrastać z wody. Ale zdaniem mieszkającego od 1981 roku w Niemczech polskiego artysty i architekta Zbigniewa Oksiuty, wszystko to wciąż tylko „martwe inscenizacje”, a nie prawdziwa rewolucja.

Niech dom sam rośnie

Zbigniew Oksiuta urodził się w 1951 roku na wsi pod Białymstokiem. Dzieciństwo spędził w gospodarstwie swoich dziadków, którzy prowadzili proste życie w zgodzie z naturą, uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta – byli samowystarczalni. Z tamtych czasów została artyście fascynacja życiem roślin, fizjologią ich wzrostu. W latach 70. studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej. Modnym wówczas trendem była architektura biologiczna, naśladująca kształty występujące w przyrodzie. Ale Oksiuta już jako student doszedł do wniosku, że chodzi o coś dużo więcej, niż poszukiwanie nowych form. Że prawdziwa zmiana polegałaby na wyhodowaniu żyjącej architektury.

Ekologia? oczywiście, lecz ultranowoczesna

W XXI wieku, kiedy wiemy, jak groźna jest rabunkowa, niszczycielska gospodarka, idee Oksiuty, choć wciąż zdają się utopijne, są coraz bardziej na czasie. Nasz rządzący się wymogami ekonomii i techniki świat produkuje tony martwych przedmiotów – tylko przez chwilę użytecznych, szybko zamieniających się w niszczące ekosystem śmieci. Ale co technologia zniszczyła, biotechnologia może uratować. Zbigniew Oksiuta jest ekologiem – lecz na antypodach idei powrotu do prymitywnych chat i życia bez prądu. „Kiedyś wszystko będzie wyglądało inaczej. Myślę, że powstanie nowy świat, syntetyczny. Będzie biologiczny, bo z biologicznych elementów, ale nie będzie dziełem ewolucji, tylko człowieka, który posłuży się biotechnologią. Ewolucja jest zbyt wolna” – przekonuje artysta.

Technologia plus natura

W latach 90. Zbigniew Oksiuta zaczął szukać materiałów, z których można by tworzyć przestrzenie, które w sposób „naturalny” rozwijają się w roślinną architekturę. Swoje badania prowadził we współpracy z Wydziałem Architektury Politechniki Warszawskiej, potem z Instytutem Botaniki na Uniwersytecie Kolońskim i Instytutem Maksa Plancka.

Eksperymentuje z biologicznymi polimerami – specyficzną materią, która nie jest ani ciałem stałym, ani cieczą, może przybierać różne formy i barwy, a do tego jest jadalna. Naukowcy na co dzień wykorzystują biopolimery (np. agar) do laboratoryjnego hodowania na nich komórek i tkanek – Oksiucie służą one do hodowania tkanek będących „ścianami” tworzonych przez niego przestrzeni. W 2007 r., na wystawie Ars Electronica w Linzu, nagrodzono jego projekty zatytułowane „Poza grawitacją”, „Hodowle przestrzeni” i „Habitat biologiczny”. Wzięte z biologicznego języka słowo „habitat” oznacza miejsce, przestrzeń, w którym osobniki danego gatunku mają najlepsze warunki do życia – czyli szeroko pojęty dom. Półprzezroczysty, twardy jak beton habitat z żelatyny, w formie bańki, nie został skonstruowany – po prostu wyrósł. Za sprawą człowieka, lecz siłami natury. Artysta tworzy obiekty funkcjonujące w stanie nieważkości – w wodzie czy w przestrzeni kosmicznej. Na projekt „Kosmiczny ogród” składa się urządzenie symulujące mikrograwitację oraz zamieszkany przez rośliny kulisty bioreaktor z żelu roślinnego. „To zalążek pól uprawnych, które mogłyby pływać w kosmosie” – tłumaczy twórca.

Od sztuki do życia

Na razie eksperymenty Oksiuty, działającego na pograniczu nauki, sztuki i architektury, pokazywane są w galeriach jako dzieła bioartu, jako artystyczne propozycje do namysłu. Ale być może już niedługo, za sprawą najnowocześniejszych technologii, nasze domy będą rosły wraz z nami, oddychały i rozmnażały się, pobierały i przetwarzały energię słońca na zasadzie fotosyntezy, a z czasem same znikały, nie zostawiając po sobie ruin i odpadów. Jak mówi Oksiuta: „aby przeżyć, musimy zaufać ekonomii życia i wypracować kompleksowe systemy biologiczne, oparte na dynamice, samoregulacji i autonomii”.

Anastazja Dwulit