Zaniżanie odszkodowań komunikacyjnych

Luty, 2015  |  , , ,    
Luty, 2015

Szalejąca na polskim rynku ubezpieczeń komunikacyjnych silna konkurencja istniejących i nowo powstających towarzystw ubezpieczeniowych spowodowała, że każde z nich dla pozyskania kurczącej się liczby klientów zaczęło prześcigać się w oferowaniu coraz to tańszych ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych. Roczna składka z tytułu polisy OC spadła nawet do kilkuset złotych. Niestety, niska wartość składki spowodowała, że ubezpieczyciele zaczęli przeznaczać coraz mniejsze fundusze na pokrycie zobowiązań z tytułu powstałych w przyszłości szkód komunikacyjnych. Tego typu polityka doprowadziła nieuchronnie do powszechnego już zjawiska wypłacania poszkodowanym mniejszych niż należne odszkodowań. Nierzadko stanowiących niespełna połowę realnej wartości szkody.

W praktyce tego typu zjawisko można zaobserwować przy okazji gotówkowej likwidacji szkody z OC sprawcy kolizji drogowej. Procedura likwidacyjna sprowadza się do oszacowania przez ubezpieczyciela kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu należącego do osoby poszkodowanej. Stosownej kalkulacji dokonuje działający na zlecenie towarzystwa rzeczoznawca, który posługuje się specjalnie do tego przygotowanym programem (np. Eurotaxglass, Audatex). W oparciu o taką wycenę ubezpieczyciel przesyła do poszkodowanego decyzję o wypłacie odszkodowania i jednocześnie przelewa wskazaną sumę na rachunek bankowy poszkodowanego, wskazany przez niego już przy zgłoszeniu szkody.

Warto wspomnieć, że czasami podanie rachunku bankowego jest traktowane jako wyrażenie zgody na gotówkowe rozliczenie szkody. W przesłanej decyzji widnieje zapis, że poszkodowany ma prawo nie zgodzić się ze sposobem załatwienia sprawy, wnosząc stosowne odwołanie do „wyższej” komórki organizacyjnej ubezpieczyciela. Efekt tego jest taki, że przeciętny poszkodowany, co do zasady zniechęcony pisaniem nieskutecznych odwołań i posiadający już na swoim rachunku bankowym określoną sumę pieniędzy, nieświadomy często realnej wartości swojej szkody, rezygnuje z doszukiwania się nieprawidłowości w – jak by się wydawało – rzetelnym zaspokojeniu jego roszczeń.

Tymczasem weryfikacja poprawności przeprowadzonej procedury likwidacyjnej może unaocznić, że wykonana na zlecenie ubezpieczyciela wycena kosztów naprawy nie odpowiada ich rzeczywistej wysokości, a wypłacone odszkodowanie nie jest adekwatne do wartości szkody. Poszkodowany może zdać sobie z tego sprawę dopiero w momencie, gdy zleci naprawę uszkodzonego pojazdu, a rachunek za tego typu usługę znacznie przewyższy otrzymane już wcześniej odszkodowanie.

W takim przypadku warto jest jednak podjąć trud sprawdzenia, czy wysokość otrzymanego odszkodowania jest zgodna z tym należnym. Poszkodowany nie pozostaje bez instrumentów, które pozwalają mu na dochodzenie realnego odszkodowania od niesumiennego ubezpieczyciela, a swoich praw może dochodzić nawet przez 10 lat od momentu powstania szkody.

W pierwszej kolejności poszkodowany powinien zweryfikować wycenę dokonaną przez rzeczoznawcę firmy ubezpieczeniowej. Weryfikacji należy dokonać zlecając wykonanie analogicznej wyceny kosztów naprawy niezależnemu rzeczoznawcy. Koszt takiej usługi kształtuje się na poziomie kilkuset złotych. Należy jednak pamiętać, że zaniżenie odszkodowania może znacznie przekraczać koszt takiego zlecenia. Ponadto, jeżeli okaże się, że wycena prywatnego rzeczoznawcy będzie przewyższała wycenę rzeczoznawcy ubezpieczyciela, towarzystwo będzie zobowiązane do zwrotu udokumentowanych kosztów takiej prywatnej wyceny.

Towarzystwa ubezpieczeniowe co do zasady odmawiają zwrotu tego typu kosztów, ale należy pamiętać, że sprzeciwia się to zasadzie przesądzonej w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2004 r. (III CZP 24/04 OSNC 2005/7-8/117), zgodnie z którą: „odszkodowanie przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów może – stosownie do okoliczności sprawy – obejmować także koszty ekspertyzy wykonanej na zlecenie poszkodowanego”. Omawiana weryfikacja sprowadza się do przeprowadzenia nowej wyceny wartości kosztów naprawy, nierzadko przy użyciu tego samego programu, którym posługiwał się rzeczoznawca towarzystwa ubezpieczeniowego.

Efekty pracy dwóch rzeczoznawców mogą w praktyce okazać się diametralnie różne. Sięgając do realnych przykładów, które pojawiły się w ramach już przeprowadzonych postępowań likwidacyjnych – koszty naprawy tego samego pojazdu, które zostały oszacowane przez ubezpieczyciela przy użyciu programu EUROTAXGLASS na poziomie 4102,37 zł, oszacowane prywatnie przy użyciu programu AUDATEX wyniosły już 5994,77 zł, tj. o 31% więcej. W innych przypadkach wyceny ubezpieczycieli wynosiły np. 2447,28 zł i 13398,44 zł, a po prywatnym zweryfikowaniu odpowiednio 5122,31 zł i 23743,38 zł, tj. około dwa razy drożej.

Jeżeli wykonana przez poszkodowanego wycena kosztów naprawy pojazdu przewyższa wartość wyceny dokonanej przez ubezpieczyciela, poszkodowany w pierwszej kolejności powinien wystąpić do ubezpieczyciela z wnioskiem o zweryfikowanie prawidłowości dokonanej przez niego wyceny i zażądać uzupełniania wypłaty odszkodowania zgodnie z prywatną wyceną.

Jeżeli jednak ubezpieczyciel odmówi zadośćuczynienia powyższemu żądaniu, nie pozostaje nic innego, jak skierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego. Dużym ułatwieniem w tym zakresie jest możliwość złożenia pozwu w miejscu zamieszkania lub siedziby osoby poszkodowanej. Takie uprawnienie wynika z treści art. 20 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2013 r. poz. 392). Do pozwu należy dołączyć wykonaną prywatnie wycenę kosztów naprawy pojazdu wraz z rachunkiem lub fakturą na dowód poniesienia kosztów takiej usługi. Poszkodowany powinien w pozwie zażądać wypłaty różnicy pomiędzy odszkodowaniem wypłaconym, a kosztami wynikającymi z wyceny, zasądzenia zwrotu kosztów wykonania tej wyceny oraz przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego rzeczoznawcy powołanego przez sąd w celu ostatecznego rozstrzygnięcia o wysokości odszkodowania.

W praktyce sądowniczej bardzo często zdarza się, że pozwane towarzystwa ubezpieczeniowe rezygnują z obrony swojego dotychczasowego stanowiska, tj. nie wnoszą odpowiedzi na pozew i nie stawiają się na rozprawę. W takim przypadku sądy wydają wyroki zaoczne zgodne w całości z żądaniem poszkodowanego. W przypadku podjęcia jednak obrony przez ubezpieczyciela, spór będzie wymagał rozstrzygnięcia przez sąd, który w tym zakresie opiera się na wynikach zawnioskowanej opinii biegłego. Praktyka orzecznicza pokazuje jednak, że biegli sądowi częściej wydają opinie zbieżną z wcześniejszymi wycenami wykonanymi na prywatne zlecenie poszkodowanych, co w takich przypadkach dowodzi ich rzetelności.

Zjawisko zaniżania odszkodowań zostało dostrzeżone przez Komisję Nadzoru Bankowego, która przygotowała 21 wytycznych dla zakładów ubezpieczeniowych dotyczących polis komunikacyjnych, które mają zapewnić m.in. większą przejrzystość i uczciwsze wyliczenie szkód. Niestety, towarzystwa ubezpieczeniowe nie muszą stosować się do tych wytycznych – ale muszą wyjaśnić, dlaczego tego nie robią. Wytyczne KNF mają zacząć obowiązywać od końca marca 2015 r. Czy przyczynią się skutecznie do likwidacji zjawiska zaniżania odszkodowań z polis OC, pokaże najbliższa przyszłość.

Robert Kornalewicz
Szymański & Kornalewicz Adwokacka Spółka Partnerska

 






Zobacz także