Wypoczywanie przez dokształcanie

Wrzesień, 2011  |  , , , , ,    
Wrzesień, 2011

Po pracy zasługujemy na wypoczynek. Dlatego Agnieszka, nauczycielka wychowania fizycznego w szkole, biegnie na kurs tańca z elementami rewii i burleski, Tadeusz, właściciel firmy transportowej, zasiada do komputera i odrabia zadanie na kolejne spotkanie warsztatów twórczego pisania, a Marta, udzielająca kredytów w banku, kręci… kołem garncarskim.

–  Od dziecka byłam aktywna fizycznie – mówi Agnieszka – biegałam, grałam w siatkówkę i koszykówkę, brałam udział w zawodach lekkoatletycznych. Nie wyobrażałam sobie życia bez sportu, dlatego skończyłam Akademię Wychowania Fizycznego. Równolegle zaliczyłam kilka kursów instruktorskich, np. pływania i aerobiku w wodzie czy fitness. Dzięki temu mogę dorabiać po pracy w szkole, a jednocześnie robić to, co lubię. Cały czas wyszukuję jakieś nowości i uczę się nowych rzeczy – rok temu skończyłam kurs instruktora zumby, czyli gimnastyki łączącej elementy tańca i aerobiku, która teraz staje się coraz bardziej popularna.

Tadeusz przyznaje, że zawsze był uznawany za umysł ścisły, a nauka matematyki, czy informatyki przychodziła mu z łatwością. Dlatego wybierał szkoły i kierunki, które wiązały się z tymi dziedzinami. Jako dorosły, doświadczony zawodowo człowiek, zapragnął pisać. Znalazł więc warsztaty literackie. Nie ma ambicji tworzenia i wydawania książek, zdaje sobie sprawę, że wielkim pisarzem nie zostanie, ale zajęcie to sprawia mu przyjemność. Teraz ze znajomymi z warsztatów chcą wspólnie napisać powieść w internecie. Przekonuje, że zawsze jest odpowiedni czas na realizację planów:

–  Moja znajoma w wieku 40 lat zaczęła się uczyć grać na pianinie. Oczywiście, nie weźmie już udziału w Konkursie Chopinowskim, ale będzie akompaniować rodzinie podczas śpiewania kolęd w najbliższe święta Bożego Narodzenia.

Marta to artystyczna dusza, chociaż ten wizerunek kłóci się z wykonywanym przez nią zawodem. W banku musi skrupulatnie zbadać, czy udzielić komuś kredytu, czy nie, odpowiada za duże transakcje. Po godzinach, gdy zrzuca firmowy „mundurek”, biegnie do farb, pędzli, papierów, korali…
–  Po rozwodzie nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Wybrałam się na terapię, ale pomyliłam dni i zamiast do psychologa trafiłam na grupę kobiet coś malujących. Okazało się, że to warsztaty decoupage’u, czyli ozdabianie przedmiotów elementami wyciętymi ze specjalnego papieru lub serwetki. Zostałam. Przekonałam się, że ja, która uważałam się za beztalencie artystyczne, potrafię stworzyć ładne rzeczy, a na dodatek mam w sobie wiele cierpliwości. To było lepsze niż najlepszy terapeuta –  śmieje się Marta.
Uczestniczyła już w wielu warsztatach artystycznych i rękodzielniczych, wyjeżdża na weekendy twórcze, obdarowuje rodzinę i znajomych wykonanymi przez siebie upominkami, a ponadto znalazła grupę osób, które podzielają te zainteresowania.
–  Czasem spotykamy się u którejś z nas, nawzajem uczymy się różnych technik, dzielimy się swoją wiedzą i doświadczeniem – ważne dla mnie jest to, że robię to, co lubię i przebywam wśród ludzi.

Marta, Agnieszka i Tadeusz należą do zdecydowanej mniejszości Polaków, którzy w czasie wolnym rozwijają swoje zainteresowania i uprawiają hobby (robi to zaledwie 9%) albo uczą się lub wzbogacają kwalifikacje zawodowe (zaledwie 2%). Pozostali dorabiają, nadrabiają domowe zaległości, relaksują się oglądając telewizję, spędzają czas z rodziną –  najczęściej na zakupach, serfują w internecie. Rzadziej chodzą na siłownię, do kina czy teatru albo czytają książkę. Wynika z tego, że czas wolny poświęcamy głównie na „nicnierobienie”, a przecież ludzkie pasje są bardzo bogate i rozbudowane. Prawdopodobnie wszystko, co tylko wymyślimy, że chcielibyśmy robić, na pewno znajdziemy. Każdego roku powstaje mnóstwo firm organizujących warsztaty, szkolenia, kursy i inne formy doskonalenia lub dających różnorodne możliwości spędzania czasu wolnego. Pozostaje tylko rozwinięcie wyobraźni… Chcąc nawet pobieżnie wymienić wszystkie kursy i warsztaty, moglibyśmy zapełnić całkiem gruby katalog.

Dla osób dbających o rozwój własnej osobowości dostępne są terapie i warsztaty, trwające od kilku godzin do wielu tygodni. Znajdziemy tu na przykład treningi twórczości i kreatywnego podejścia do życia codziennego, kobiece wakacje i wakacje z ciałem, radykalne wybaczanie i udane związki, manifestację marzeń i radzenie sobie z emocjami, budowanie pewności siebie i asertywność.
Dla szukających pracy przydatny okaże się kurs tworzenia wideo CV lub prowadzenia biznesu. Właścicielom firm i pracownikom nie zaszkodzą zajęcia z savoir vivre’u, protokołu dyplomatycznego, wizerunku biznesowego, radzenia sobie z trudnym klientem, czy zarządzania stresem.

W każdym zawodzie możemy poszerzać wiedzę o różne specjalistyczne aspekty i najnowsze rozwiązania – np. przepisy prawne, nowinki technologiczne, udoskonalenia czy wynalazki.
Gdybyśmy zapragnęli zdobyć nowy zawód, możemy nauczyć się wszystkiego – od prowadzenia samolotu czy samochodu, poprzez grafikę komputerową, realizację dźwięku, organizację imprez artystycznych, aktorstwo, grę na instrumentach muzycznych, robienie drinków, gotowanie, układanie skutecznej diety, szycie, układanie kwiatów, projektowanie ogrodów, fotografowanie, malarstwo i rysunek, rękodzieło, modelarstwo, sztuki walki, taniec, szachy, trenerstwo, pływanie, nurkowanie lub każdą inną dyscyplinę sportu, języki, astrologię, emisję głosu, pierwszą pomoc, aż po masaże gorącą czekoladą i miodem, makijaż, czy ozdabianie paznokci. Niektóre brzmią znajomo, jak kurs fotograficzny albo kulinarny, ale czasem występują pod innymi nazwami, jak „Coaching fotograficzny” czy „Kucharz XXI wieku”. Wychowawcą kolonijnym można stać się odbywając kurs całkowicie przez internet. Nawet przygotowując się do przyszłorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej, między dyskusjami o budowaniu dróg i stadionów, możemy zapisać się szkolenie pt. „Nasze spotkania z innymi kulturami – inspiracja przed EURO 2012”. Dla niezdecydowanych, którzy chcieliby skorzystać z wielu propozycji w krótkim czasie, organizowane są tak zwane festiwale, skupiające wiele kursów i warsztatów – najczęściej artystycznych, rozwoju osobistego i psychologii czy kulinarnych – w jednym miejscu.

Jak w gąszczu ofert wybrać najlepsze dla nas szkolenie? Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie, czego pragniemy. Czy mamy sprecyzowaną dziedzinę, w której chcemy się rozwijać, czy szukamy czegoś nowego, co nas zaciekawi. Czy chcemy uczyć się nowości, czy doskonalić w tym, co już poznaliśmy. Czy jesteśmy początkujący, czy mamy już doświadczenie lub wiedzę w kierunku, który wybraliśmy. Czy warsztaty mają być przyjemnym spędzeniem wolnego czasu, oderwaniem od zawodowej rzeczywistości, a może sposobem na poznanie nowych ludzi, czy wreszcie – drogą do zdobycia nowych kwalifikacji lub zawodu.
Warto też określić możliwości finansowe i czasowe. Jeśli wymyślony przez nas kurs jest zbyt drogi, poszukajmy w swoim mieście grupy ludzi, którzy pasjonują się tą tematyką – często takie osoby spotykają się nieformalnie, uczą nawzajem, wymieniają doświadczeniami.

Jak z bogatej oferty wybrać kurs, który jest najlepszy? Tutaj warto zdać się na informacje przekazywane z ust do ust, opinie wpisywane na forach internetowych, rekomendacje wydawane przez uczestników wcześniejszych warsztatów. Czasem opłaca się zaryzykować i wziąć udział w imprezie organizowanej przez nowicjusza na rynku, który nie zdobył być może jeszcze takiego rozgłosu, jak rywale, ale najczęściej daje świeżość i niższe ceny.
A jeśli brakuje nam czasu na czas wolny – można na stosownym kursie zostać „Managerem ds. Czasu”.

 

Ilona Długa

 







Zobacz także