Wykopać rasizm ze stadionów

Luty, 2011 | Tagi:  , , , ,    




Wydaje się, że rasizm w sporcie to melodia przeszłości – temat, który powoli znika z pierwszych stron gazet i czołówek serwisów informacyjnych. Konferencja, która odbyła się 2 grudnia 2010 roku w Polskim Komitecie Olimpijskim przekonuje, że jest inaczej. Przekonuje, że to melodia, którą słychać ciszej, ale nie udało zupełnie zagłuszyć. „Nie – dla rasizmu w sporcie” – pod takim hasłem powstaje w Polsce koalicja przeciwko rasizmowi.

Jak się okazuje, rząd, a zwłaszcza Ministerstwo Sportu i Turystyki, traktuje problem rasizmu bardzo poważnie. Za kilkanaście miesięcy początek Euro 2012, gdzie polskich kibiców będzie znacznie więcej niż fanów futbolu z innych krajów. W tym sprawdzianie tolerancji, w starciu z multikulturowym Starym Kontynentem, Polska chce wypaść jak najlepiej.

Edukują przed Euro 2012

W związku z tym powstała silna koalicja przeciwko rasizmowi zaangażowanych środowisk – organizacje rządowe i pozarządowe, sportowcy, związki sportowe i media. To ostatni dzwonek na edukację społeczeństwa.

– Rzeczywiście, chcemy nie tylko karać za przejawy rasizmu, ale także zapobiegać wszelkim przejawom rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu i nietolerancji w sporcie poprzez edukację. Nauczanie i resocjalizacja tych, którzy tego potrzebują, to najlepszy sposób, aby w dużym stopniu pozbyć się tego problemu ze stadionów. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nawet jeśli bardzo chcemy wykopać rasizm ze stadionów, to do końca nie zniknie on prawdopodobnie nigdy – twierdzi Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania, Elżbieta Radziszewska.

Dzięki wsparciu Kancelarii Premiera powstała inicjatywa „Euro 2012 = Tolerancja + Równość”, skierowana do młodzieży szkolnej.

– Nauczyciele przeszli specjalne szkolenia, aby odpowiednią wiedzę mogli przekazać swoim uczniom. Ten program nie jest skierowany do kibiców, których zobaczymy na stadionach podczas Euro 2012. Planujemy długofalowo. Chcemy wychować najmłodszych, aby skutki naszych działań były widoczne przez następne pokolenia – mówiła koordynator projektu, Barbara Klimczak z Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń.

Jest lepiej, ale…

Lata, kiedy niemal podczas każdego występu naszego klubu w europejskich pucharach lub reprezentacji Polski na międzynarodowej arenie musieliśmy się wstydzić za rasistowskie wybryki fanów, raczej minęły. Chociaż, żeby nie było tak różowo, wciąż przytrafiają się pojedyncze incydenty. Negatywnym przykładem jest postawa kibiców Lechii Gdańsk, którzy z reguły nie tolerują w swoim zespole czarnoskórych zawodników. Obecnie jest ich w klubie trzech: Abdou Razack Traoré, Deleu i Bedi Buval. Piłkarze obronili się dobrymi występami na ekstraklasowych boiskach. Wyzwiska obecne podczas pierwszych tygodni w klubie zniknęły. Zastąpiły je brawa i wyrazy sympatii. Jednak kibice Lechii mieli podobno ostrzec klubowe władze, że kolejnego czarnoskórego w klubie już nie zniosą.

Jeśli nie o kolor skóry, to o narodowość, przekonania lub wyznanie chodzi. Niemal na każdym meczu drużyn, zwłaszcza tych bardzo wrogo do siebie nastawionych, jak Wisła Kraków i Cracovia czy Legia Warszawa i Lech Poznań, padają obelgi pod adresem piłkarzy lub przeciwnej grupy kibiców. Zarządzająca rozgrywkami na najwyższym szczeblu Ekstraklasa S. A. surowo potępia wszelkie przejawy nietolerancji na stadionie.

– Ubliżanie przeciwnikowi na tle rasistowskim, gnębienie konkretnego piłkarza lub wywieszanie obraźliwych transparentów przez kibiców jest karane wysokimi karami finansowymi. Kluby już nie raz się o tym przekonały. Myślę, że najgorsze czasy za nami. Czasy, kiedy czarnoskórego piłkarza potrafiono nie tylko wygwizdać, ale jeszcze obrzucać bananami. To nie abstrakcja. To się działo naprawdę – mówi rzecznik prasowy Ekstraklasy, Adrian Skubis.

Rzeczywiście, z cotygodniowych obserwacji ekstraklasowych trybun nie wynika, aby rasistowskie zachowania uległy intensyfikacji. Wręcz przeciwnie. Wydaje się, że jest ich z roku na rok mniej. Gorzej ma się sprawa na niższych szczeblach rozgrywek, gdzie możliwość monitoringu, kontroli i reakcji na rasistowskie zachowania jest znacznie mniejsza. Radziszewska jest jednak pełna optymizmu. Widzi w naszym społeczeństwie ogromną zmianę.

– Większa tolerancja Polaków wynika z faktu, że od kilku lat jesteśmy w Unii Europejskiej. Otworzyliśmy się bardziej na Europę. Jeździmy za granicę, widzimy jak się żyje w innych krajach. Wielu naszych rodaków posmakowało emigracji i przez dłuższy czas żyło wśród osób o innym kolorze skóry, innej orientacji seksualnej lub wyznaniu religijnym. Spotkanie czarnoskórego na ulicach Warszawy, Wrocławia, Poznania i innych wielkich miasta nie jest już doświadczeniem egzotycznym. Do wielu spraw przez ostatnie sześć lat przywykliśmy i wielu rzeczy się nauczyliśmy – przekonuje Radziszewska.

Jednym z przykładów nietolerancji, podanych podczas grudniowej konferencji, były słowa selekcjonera reprezentacji Polski, Franciszka Smudy, wypowiedziane na antenie Orange Sport Info. Smuda naśmiewał się z afrykańskich drużyn. Selekcjoner wypowiedział się tak: „Uganda? To są jakieś jaja. Albo te inne afrykańskie drużyny, pałętają się tam po buszu i są w rankingu przed nami”. Te słowa zdecydowanie potępił dr Rafał Pankowski, szef Centrum Monitorowania Rasizmu i przedstawiciel organizacji Football Against Racism in Europe (FARE), która od 1996 roku prowadzi akcję „Wykopmy rasizm ze stadionów”.

– Jeżeli w taki sposób wypowiada się osoba, która pełni jedną z najważniejszych ról w Polsce, patrzą na nią miliony osób, słowa śledzą najmłodsi adepci futbolu i być może czerpią z takiej osoby przykład, to jest to sygnał niepokojący. Taka postawa pana Smudy niestety rozczarowuje – uważa Pankowski.

W Europie też mają problem

 

Do Polskiego Komitetu Olimpijskiego spóźniony, zaskoczony intensywnymi opadami śniegu, dotarł Piara Powar – dyrektor wykonawczy FARE. Anglik ciepło wypowiadał się na temat eliminowania rasizmu ze sportu w Polsce.

– Jestem przekonany, że wszelkie przejawy nietolerancji pojawiające się w trakcie i w odniesieniu do wydarzeń sportowych stanowią dla nich zagrożenie. Są także problemem dla etyki, która jest nieodłącznym elementem sportu. W Polsce sytuacja się poprawiła. Szczerze mówiąc, nie odbiegacie od standardów europejskich. Wasze społeczeństwo jest tolerancyjne, o czym przekonuję się spotykając Polaków na ulicach Londynu. Zawsze jednak warto edukować i coś poprawiać. Zwłaszcza przed Euro 2012, podczas którego będziemy obserwować relacje pomiędzy kibicami będącymi przecież przekrojem wszystkich kultur, wyznań i kolorów skóry. To będzie ciekawe doświadczenie i test z tolerancji dla Polski – uważa Powar.

Szef FARE podkreślił, że jego organizacja ściśle współpracuje z Europejską Federacją Piłkarską (UEFA) w sprawach związanych z nietolerancją w piłce nożnej. Powar zdaje sobie sprawę, że rasizm to nie tylko problem Polski. Jest też sporym problemem na włoskich stadionach. Mario Balotelli, czarnoskóry napastnik Manchesteru City i reprezentacji Włoch, niemal na każdym meczu „Azzurrich” jest niemiłosiernie wyklinany. – Nie rozumiem dlaczego tak jest. Staram się o tym nie myśleć – wielokrotnie mówił Balotelli po meczach reprezentacji, podczas których rozbrzmiewały tysiące gwizdów, kiedy tylko dotknął piłkę.

Ta sytuacja potwierdza wcześniejsze słowa Powara i jego przedmówców podczas konferencji „Nie – dla rasizmu w sporcie”. Wszyscy musimy się uczyć jak tolerować odmienność. Włosi, Polacy, Anglicy, Hiszpanie, Serbowie – w każdym kraju znajdzie się mały procent tych, którzy nie potrafią zaakceptować innych. Będą z odmienności szydzić, śmiać się, przeklinać, starać zwalczyć. Trzeba to zrozumieć – rasizmu nie wyeliminujemy w stu procentach. Co nie zmienia faktu, że trzeba z nim walczyć.

 

Tomasz Włodarczyk