W tych klipsach lepiej nie chodzić

Luty, 2015  |  , ,    
Luty, 2015

Prawie każdy z nas był kiedyś w sytuacji, gdy jako klient wychodził ze sklepu i nagle zaczęła wyć bramka. Masz czyste sumienie, ale denerwujesz się, kiedy podchodzi do ciebie pracownik ochrony i prosi o ponowne przejście przez bramkę lub chce zobaczyć paragon potwierdzający zakup. Pewnie nieraz niechcący udało ci się „oszukać” system i przynieść coś, co kupiłeś, a sprzedawca nie zdjął metki albo klipsa. Ja sama do dziś zastanawiam się, jak mogłam kupić buty, przynieść je do domu i po ponownym otwarciu pudełka odkryć, że jeden ma sklepowe zabezpieczenia…

Czy można skutecznie zabezpieczać się przed kradzieżami w sklepie?

– Nie, nie możnamówi Katarzyna Woźniak, kierownik sklepów odzieżowych w podwarszawskich Markach i w Ursusie. – Kradzieże to codzienność w każdym sklepie. Poznałam wiele branż, pracowałam w wielu galeriach handlowych, różnych sieciach i to się nie zmienia, trzeba być tego świadomym prowadząc sklep, ale i zaczynając w nim pracę.

Statystyki mówią jasno, że 80% polskich firm padło ofiarą nadużyć, których dokonali pracownicy. Dostępne są badania, według których 1/3 kradzieży w sklepach to kradzieże dokonane przez pracowników. Czy łatwo zrekrutować złodzieja?

– Niestety tak, są osoby potrafiące zrobić dobre wrażenie, które będą lubiane, a które jednocześnie będą za plecami, znając doskonale zabezpieczenia w sklepie, zwyczajnie kradły – dodaje pani Katarzyna. – Ponieważ w sklepach jest spora rotacja pracowników, czasem nie uda się szybko znaleźć winnego.

Wiele mówi się o wadze, roli relacji i atmosferze towarzyszącej pracy. Trudno pracuje się w sytuacji, kiedy wiadomo, że członek zespołu jest aż tak bardzo nielojalny. Z doświadczeń kierowników sklepów wynika, że pracownicy prawie nigdy nie działają sami, zawsze jest ktoś, kto ten skradziony towar odbiera i go upłynnia. Podobnie działają tzw. profesjonalni sklepowi złodzieje. Często są to zgrane, działające wspólnie grupy, które mają już wypracowane mechanizmy skutecznych kradzieży. Zdarza się, że pracownicy ochrony dysponują nagraniami i zdjęciami członków takich grup i informują pracowników na danym terenie, że mogą się te osoby pojawić, żeby być bardziej uważnym.

Profesjonalni złodzieje będą zawsze kradli w taki sposób, żeby towar pozostał niezniszczony. Zdarza się, że w przymierzalniach pracownicy znajdują różne narzędzia, klipsy zdjęte i schowane w kąt, przyczepione do kotar, położone na górze ścianek rozdzielających kabiny przymierzalni, a nawet podklejone taśmą do spodu taboretu. Wszystko po to, by bez problemów wynieść towar i go nie uszkadzać.

Jak działają nieprofesjonaliści?
Często spontanicznie, często pod wpływem alkoholu lub innych substancji odurzających.

– Zdarzyło mi się wzywać ochronę do pijanego mężczyzny, który założył spodnie w przymierzalni i za nic nie chciał ich zdjąć ani zapłacić, twierdząc, że to jego. Dopiero interwencja ochrony „przypomniała” mu, że to jednak nie są jego spodnie – dodaje Katarzyna Woźniak. – Doświadczony pracownik często od razu po wejściu osoby do sklepu wie, że raczej nie będzie to klient. Nagminne są sytuacje, kiedy do przymierzalni ktoś bierze 6 sztuk np. T-shirtów, a odnosi 4. Proszę mi wierzyć, schemat się powtarza, a na pytanie gdzie są pozostałe 2 sztuki słyszymy, że przecież tylko 4 sztuki zostały wzięte do przymierzalni. Często dopiero widok pracownika ochrony stojącego przy wyjściu ze sklepu poprawia takiemu osobnikowi pamięć.

Statystyki mówią także o tym, że kradzieże nie są domeną jednej płci, że złodzieje są w różnym wieku, często zaangażowane w taką działalność są całe rodziny. Znane są przypadki pakowania w uprzednio wyłożoną odpowiednim materiałem dziecięcą pieluchę (znajdującą się oczywiście na dziecku) przedmiotów, które chce się wynieść ze sklepu. Wielokrotnie wykorzystywane do kradzieży są dziecięce wózki. W Internecie są fora dyskusyjne, gdzie złodzieje wymieniają się doświadczeniami. Niektórzy traktują to jak formę sportu ekstremalnego, uzależniają się od adrenaliny, która towarzyszy kradzieży. Dla sklepu to realne straty, czasem jednostkowo niewielkie, ale w skali roku widoczne.

Nie pomogło walce z kradzieżami w sklepach zliberalizowanie prawa i podwyższenie kwoty, od której mamy do czynienia z przestępstwem. W niektórych regionach kraju już po pierwszych miesiącach od zmiany prawa policja odnotowała wzrost zgłoszeń kradzieży o około 40%, ale ponieważ kradzieże dotyczyły kwot poniżej 400 zł, konsekwencje tych czynów nie będą dotkliwe.

Kto ponosi realnie koszty kradzieży w sklepach?

W powszechnym przekonaniu – pracownicy, ale to nieprawda. Koszty kradzieży dotykają bezpośrednio klientów. Sklepy wydają więcej na zabezpieczenie towaru, zatrudnienie większej liczby pracowników itp., a to przekłada się bezpośrednio na ceny, które płacimy.

Agata Rzędowska

 

 






Zobacz także