ARCHIWUM Magazynu B&B - zakończył działalność w 2018

Skąd wziąć energię dla Indii?

Indie dążą do zachodniego stylu bycia – Hindusi chcą jeździć samochodami, korzystać ze sprzętu gospodarstwa domowego, klimatyzacji i więcej kupować. To oznacza większe zużycie energii – nie tylko w skali Indii, ale całego świata. Do 2020 roku rząd indyjski chce znacząco podnieść pozyskiwanie i udział energii słonecznej w ogólnym bilansie energetycznym. Biznes już teraz dostrzega opłacalność ekonomiczną wykorzystania na olbrzymią skalę solarnych źródeł. Kto jeszcze na tym skorzysta?

Indie to drugi najliczniejszy kraj świata, szybko goniący obecnego lidera – Chiny. Za 10 lat Indie wyjdą w tym wyścigu na prowadzenie – będzie w nich mieszkać blisko 1400 mln ludzi. Gęstość zaludnienia sięgnie 425 osób/km2, czyli ponad trzy razy więcej niż w Polsce.

Jeszcze na początku lat 80. XX wieku Indie zużywały mniej energii niż Polska – teraz ponad pięć razy więcej. Wciąż jednak przeciętny Hindus ma do dyspozycji jedynie 1/5 energii, którą zużywa Polak. Jeden na czterech Hindusów nie ma dostępu do prądu, niewielu ma samochody – o ile w Europie i Ameryce Północnej liczba samochodów przypadających na tysiąc mieszkańców jest rzędu 500–800 sztuk, to w Indiach tylko 15.

Zaspokojenie zwiększającego się szybko zapotrzebowania na energię będzie jednak oznaczać olbrzymi wzrost jej zużycia – nie tylko w skali Indii, ale całego świata.

Indyjskie złoża ropy i gazu nie są szczególnie imponujące i nie zaspokoją rosnących potrzeb energetycznych kraju. Co prawda Indie mają jedne z największych rezerw węgla na świecie, a elektrownie węglowe wytwarzają ponad 2/3 elektryczności, jednak znaczna część indyjskiego węgla ma niską wartość opałową i dużą zawartość popiołu, co czyni z niego raczej słabe paliwo. Przeciętna indyjska elektrownia węglowa do wytworzenia 1 kWh prądu potrzebuje o ponad połowę więcej węgla niż elektrownie amerykańskie czy europejskie. Nie bez znaczenia jest fakt, że węgiel to najbrudniejsze paliwo, którego spalanie przyczynia się do dramatycznego pogorszenia jakości powietrza.

Smog nad Indiami

W jednym z bardziej narażonych na konsekwencje globalnego ocieplenia kraju podnoszą się też głosy, że budowa wielkiej ilości elektrowni węglowych przyczyni się do nasilenia tych zmian, a także negatywnie wpłynie na wizerunek Indii podczas negocjacji klimatycznych.

Szukając alternatyw dla paliw kopalnych, Indie w dużym stopniu wykorzystują potencjał energii wodnej, budują też elektrownie jądrowe (choć obecnie produkują one jedynie około 2,5 proc. energii elektrycznej). Indie rozwijają swój własny program jądrowy, bazujący na koncepcji nowatorskich reaktorów opartych nie na uranie, lecz na torze – pierwiastku radioaktywnym, którego złoża w Indiach są szczególnie obfite – mając nadzieję, że pozwoli im to zaspokoić swoje potrzeby energetyczne bez konieczności zakupu coraz droższych nośników energetycznych na rynkach światowych.

Poważnym problemem Indii jest nie tylko niedostatek mocy elektrowni, lecz także olbrzymie straty prądu podczas jego przesyłu i dystrybucji, szacowane na 30–40 proc., oraz kompletny brak sieci elektrycznej w regionach wiejskich.

Ze względu na częste przerwy w dostawie elektryczności związane z chronicznym niedoborem mocy krajowej sieci energetycznej, fabryki i domy w Indiach, aby zagwarantować stały dopływ energii, muszą regularnie włączać generatory na bazie silników Diesla, co jest niezwykle kosztowne. Szacunkowe analizy pokazują, że z powodu przerw w dostawie energii indyjski przemysł traci rocznie ponad 8 mld dolarów.

Wykorzystać słońce

Między innymi z tego powodu Indie zdecydowały się postawić na lokalne źródła energii, które nie wymagają doprowadzenia sieci elektrycznej do odległych wiosek i pozwolą uzyskać prąd znajdującym się blisko odbiorcom praktycznie bez strat.

Jednym z rozwiązań jest wprowadzanie generatorów opalanych biomasą. W tym modelu pozyskiwanie paliwa, obsługa generatora i rozliczanie opłat za prąd odbywają się w ramach wioski, co czyni z jej mieszkańców właścicieli takiej mikroelektrowni, a przez to poprawia kontrolę nad dostawami prądu i praktycznie eliminuje przypadki jego kradzieży.

Jednak masowe spalanie biomasy w zatłoczonych, cierpiących na erozję gleby i wyczerpywanie się pokładów wodonośnych Indiach nie ma świetlanej przyszłości. Może mieć ją za to energia słoneczna. Mając dobre nasłonecznienie i 300 słonecznych dni w roku, Indie mają doskonałe warunki do jej rozwoju. 35 tys. km2 pustyni Thar zostało przeznaczone pod budowę elektrowni słonecznych. Docelowo wystarczyłoby to na zbudowanie elektrowni o mocy 1000–2000 GW (to kilkadziesiąt razy więcej, niż moc wszystkich polskich elektrowni). Do roku 2020 rząd postawił sobie za cel zainstalowanie źródeł energii słonecznej o mocy 20 GW – to 10 proc. obecnego potencjału produkcji energii ze wszystkich dostępnych źródeł.

Zgodnie z planem, wszystkie budynki rządowe, szpitale i hotele będą miały obowiązek wykorzystywania energii słonecznej.

O ile politycy mogą sobie pozwolić na uchwalanie przepisów niemających wiele wspólnego z opłacalnością ekonomiczną, to biznes zwraca na nią uwagę w pierwszej kolejności – i coraz powszechniej również sięga po energię słoneczną. Dlaczego? Ponieważ dzięki spadkowi cen paneli słonecznych (w ub. roku aż o ponad 50 proc.) koszt energii słonecznej w Indiach tylko w zeszłym roku spadł o blisko 30 proc. i energia słoneczna staje się opłacalna nawet bez subsydiów.

Zwycięzcy narodowej aukcji przeprowadzonej w grudniu ubiegłego roku zobowiązali się do dostarczenia do roku 2013 energii słonecznej w cenie 8,78 rupii (17 centów) za kilowatogodzinę. Dla porównania, elektryczność produkowana przez elektrownie spalające olej napędowy kosztuje 17 rupii.

Operator komórkowy Airtel, który, o ile to możliwe, korzysta z prądu z sieci energetycznej, w rejonach niemających do niej dostępu musi radzić sobie inaczej. Ponieważ energia z generatorów dieslowskich jest tak droga, firma zainstalowała ogniwa słoneczne lub inne odnawialne źródła energii już w 1646 spośród 22 tysięcy niemających dostępu do sieci energetycznej wież telekomunikacyjnych.

Z kolei firma Jain Irrigation kończy właśnie solarny projekt o mocy 8,5 MW, który zastąpi energię z generatorów w zakładzie przetwórczym w prowincji Maharasztra. Firma szacuje, że koszty inwestycji zwrócą się w ciągu zaledwie 5 lat.
GTL Infrastructure Ltd., firma z główną siedzibą w Bombaju, operująca 32 tysiącami wież komórkowych, dzięki panelom słonecznym oszczędza 56 tysięcy litrów paliwa rocznie.Z
Acme Telepower Ltd., firma instalująca panele słoneczne dla operatorów telefonii komórkowej szacuje, że panele słoneczne pozwalają zmniejszyć średni dzienny okres wykorzystywania generatorów dieslowskich z 22 do 8 godzin.

Panele słoneczne pojawiają się też w coraz większej liczbie wiosek – zasilając nie tylko radia czy ładowarki telefonów, ale też instalacje irygacyjne.

W miarę jak ceny paneli solarnych spadają, coraz więcej osób i firm stwierdza, że wykorzystanie energii słonecznej jest po prostu opłacalne ekonomicznie.

 

Marcin Popkiewicz
Analityk megatrendów; redaktor portalu ZiemiaNaRozdrozu.pl


Business&Beauty Magazyn