Różne spojrzenia na problem Grecji

Wrzesień, 2011 | Tagi:  , , , ,    




W sprawie problemów strefy euro i Grecji mamy w obiegu publicznym szereg ocen i propozycji, z których dwie są najbardziej popularne, jednak obie, w moim przekonaniu, błędne.

Pomaganie Grecji, Portugalii, Irlandii to nagradzanie błędnych w przeszłości decyzji tych krajów, zachęcanie do rozrzutności w przyszłości, także subsydiowanie prywatnego sektora bankowego i zmniejszenie presji na Włochy, Hiszpanię i inne kraje, aby doprowadziły swoje finanse publiczne do porządku. To polityka zyskiwania na czasie, która na dłuższą metę zwiększa ryzyko rozpadu strefy euro. Potrzebny jest powrót do zasad traktatu z Maastricht i stuprocentowe dyscyplinowanie.

Pomoc dla Grecji, Portugalii i Irlandii powinna być znaczna i szybka, ale przede wszystkim w formie darowania części długu publicznego. Odsuwanie takiego rozwiązania zwiększa ryzyko destabilizacji politycznej w tych krajach, łącznie z możliwością wojny domowej. Ponadto zwiększa ryzyko rozszerzenia się kryzysu na kraje duże, np. Hiszpanię i Włochy, to znaczy pojawienia się politycznie niebezpiecznego i ekonomicznie kosztownego efektu domina, z racji m.in. zwiększonego ryzyka rozpadu strefy euro. Darowanie części długu byłoby też potwierdzeniem, że w UE funkcjonuje potrzebna dla jej spoistości politycznej zasada solidarności. Szybkie darowanie dużej części długu publicznego zmniejszyłoby też potencjalne problemy w sektorze bankowym UE, czyli zmniejszyło ryzyko „drugiej fali” światowego kryzysu finansowego.

Niektórzy komentatorzy przywołują też przykład Polski z początku lat 90., zmniejszenie dużej części zagranicznego długu publicznego o 50%. Nie zauważa się jednak, że to zmniejszenie nastąpiło dopiero wiele lat po deklaracji Polski w lutym 1981 r. o wstrzymaniu obsługiwania około 2/3 zadłużenia zagranicznego, w dodatku w kontekście podjętej przez Polskę transformacji ustrojowej, której sukces miał zachęcić do podobnej transformacji inne kraje Europy Centralnej oraz ZSRR.

Realizowana w rzeczywistości strategia Niemiec, Francji, IMF i ECB, wspierana przez szereg krajów strefy euro, jest czymś pośrednim pomiędzy opcjami A i B. Ta strategia jest w mojej ocenie bliska optymalnej. Polega ona na razie na udzielaniu pomocy warunkowej krajom PIGS przez dostarczanie płynności. Chodzi o to, aby z jednej strony utrzymać wypłacalność tych krajów, a z drugiej strony wymusić na nich działania oszczędnościowe na znaczną, więc dość bolesną, ale jeszcze społecznie akceptowalną skalę. Pomoc zewnętrzna jest na tym etapie ograniczona do kredytów po umiarkowanie wysokich, niższych niż rynkowe, stopach procentowych. Darowanie części długu jest czymś ostatecznym, odkładanym na drugi etap, prawdopodobnie nieuniknionym w przypadku Grecji, ale być może dającym się uniknąć w przypadku pozostałych trzech krajów PIGS. Jak pokazały to wyniki stresstestów, ta polityka nie stanowi w tej chwili zagrożenia dla europejskiego system bankowego. Nie ma więc na razie potrzeby dofinansowania tego sektora.

Natomiast podejmowane działania oszczędnościowe przez rządy i parlamenty we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii, także Grecji, są właściwą reakcją na brak entuzjazmu ze strony Niemiec, Holandii czy Francji do udzielania szybko dużej pomocy bezzwrotnej. Ryzyko drugiej fali kryzysu czy rozpadu strefy euro jest w tej sytuacji bliskie zeru. Mało tego, to właśnie zalecane przez niektórych polskich i zagranicznych ekonomistów szybkie darowanie dużej części długu byłoby dla strefy euro niebezpieczne, bo stanowiło by zachętę dla niektórych krajów tej strefy, aby postępowały w przyszłości podobnie jak Grecja czy Portugalia w przeszłości. Niezbędne jest teraz umocnienie dyscypliny finansowej w skali UE, a nie jej rozluźnianie. Potrzebne jest przyjęcie przez kraje UE polityki w finansach publicznych wzorowanej na modelu szwedzkim z ostatnich kilkunastu lat.

Stanisław Gomułka