Rozmowy z użyciem głowy

Czerwiec, 2012 | Tagi:  , ,    




…czyli ekonomia dla dzieci

 

W notce na okładce czytamy, że jest to książka dla dzieci od 9 do 14 lat, czyli wiedzących już co nieco o świecie. Autorka, ekonomistka i mama dwojga dzieci, wykorzystując swoje doświadczenie rodzicielskie i pasje zawodowe stara się na niespełna 80 stronach przybliżyć dzieciom tematykę praktycznej codziennej ekonomii. Tyle o książce można napisać bez zaglądania do środka.

Kiedy jednak przeczytamy ją od deski do deski, okazuje się, że bohaterka, mała Lila, albo była do tej pory trzymana pod kloszem, albo ma zwyczajnie elementarne braki w poznawaniu świata. Wiemy, że zaliczyła tabliczkę mnożenia, sama chadza do kolegi pomagać mu pisać wypracowania, ale nie wie, że Sodomą i Gomorą nie można się zarazić. Dostaje kieszonkowe, za które może kupić sobie trzy płyty z muzyką, codziennie lody w drodze ze szkoły, świecący długopis i już jej nie starcza na kino. Jej największym marzeniem (zaraz po zostaniu posiadaczką kota) jest własna karta kredytowa i zakupy przez internet. Nie wie jednak, że monopolowy to nie sklep z grami… Ma też starszego brata, który myśli, że inflacja to nowe danie. Przyjmuję, że konieczne były pewne uproszczenia, ale przez takie zabiegi nie wiadomo, kto jest adresatem książki. Jestem pewna, że 9-latek nie będzie miał przyjemności z jej czytania, a dla 13 czy 14-latka będzie ona zbyt infantylna.

Ważne, że książka powstała, bo porusza istotne tematy, takie jak bezrobocie, inflacja, podaż, popyt. Pokazuje mechanizmy i wyjaśnia. Nie wiem jednak, czy pisana z perspektywy rodziny mieszkającej w domu z ogródkiem, będzie dla większości rodziców wiarygodnym źródłem informacji o ekonomii. Bardzo nie podobał mi się fragment o reklamacjach w konwencjonalnych sklepach: „Na szczęście mamy coraz więcej przyjaznych sklepów. Można w ustalonym ze sprzedawcą terminie oddać towar. I wcale nie trzeba się z tego tłumaczyć”. Osobiście uważam, że w ten sposób uczymy dzieci, że można podjąć nieprzemyślaną decyzję i nie ponosić jej konsekwencji.

Polecam raczej rodzicom i nauczycielom, jako zachętę do rozmów o ekonomii z dziećmi, niż jako samodzielnie czytaną przez dziecko książkę.

Agata Rzędowska

 

 

Anna Garbolińska
Rozmowy z użyciem głowy, czyli ekonomia dla dzieci
Wyd. Novae Res Wydawnictwo Innowacyjne 2012, str. 90