Pracować, zarządzać, być wolontariuszem

Lipiec, 2011  |  , , , ,    
Lipiec, 2011

Rozmowa z Pawłem Łukasiakiem, prezesem Stowarzyszenia Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce, ekspertem w dziedzinie fundraisingu, CSR (społecznej odpowiedzialności biznesu; corporate social responsibility) i CCI (społecznego zaangażowania biznesu; corporate community investment), twórcą projektów CSR i CCI dla największych firm w Polsce, współtwórcą takich kampanii społecznych jak: „Dobroczyńca Roku”, „Vademecum dobroczyńcy”, „Gwiazdy Dobroczynności”, „100% z 1%”. Konsekwentnie dąży do stworzenia platformy współpracy między polskim biznesem a społeczeństwem obywatelskim. Jest to pierwsza część wywiadu przeprowadzonego 18 maja 2011 roku w siedzibie Stowarzyszenia Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce w Warszawie.

 

Aleksandra Bartelska: Zanim przejdziemy do tematu wolontariatu w miejscu pracy, proszę powiedzieć, jaka jest struktura Stowarzyszenia, w jaki sposób ono i liczne projekty są finansowane?

Paweł Łukasiak: Jesteśmy takim „trójgłowym smokiem”. Inaczej trudno byłoby nam dostosować się do potrzeb naszych partnerów i darczyńców. Jesteśmy Stowarzyszeniem Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce, organizacją mającą już kilkanaście lat i wiele tysięcy projektów lokalnych na koncie, rozwijanych i wspieranych przez Akademię (w samym programie „Działaj Lokalnie” we współpracy z naszymi lokalnymi partnerami wsparliśmy 4 tysiące projektów i 85 tysięcy wolontariuszy). To duża instytucja, ale działa non-profit. Możemy więc działać w oparciu wyłącznie o darowizny darczyńców. W związku z tym staramy się pracować tutaj w taki sposób, by być jak najbardziej niezależną organizacją. Nie uczestniczymy w projektach, których nie jesteśmy autorami, a które są np. projektami administracji publicznej.

Czy w związku z tym nie łączą państwo sił z innymi programami non-profitowymi?

Owszem, jesteśmy bardzo otwarci na współpracę, natomiast nie chcemy wchodzić w żadne projekty związane z religią bądź polityką. Wspieramy działanie głównie małych społeczności lokalnych. Ale oprócz tego założyliśmy niezależny byt, Fundację ”Dobra sieć”, która angażuje się w projekty w świecie wirtualnym. Mamy też spółkę non-profit, która cały zysk przekazuje Akademii, i która realizuje projekty z zakresu CSR (spółka „Inwestycje społeczne”). W ten sposób możemy utrzymywać kontakty i relacje z wieloma partnerami.

Dla nas bardzo ważną rzeczą jest, aby współpracować poprzez kampanie społeczne. Jesteśmy liderem kampanii społecznych powiązanych z dobroczynnością i różnymi środowiskami społecznymi, np. z tygodnikiem „Newsweek” (Konkurs Społecznik Roku), jesteśmy patronem konkursu „100 procent z 1 procenta” (na najlepszą kampanię tzw. jednoprocentową), „Gwiazdy Dobroczynności”, prowadzimy programy „Dobroczyńca Roku”, „Zysk z dojrzałości”. Są to kampanie kierowane do środowiska gwiazd, celebrytów, ale i do przedsiębiorców, indywidualnych społeczników, organizacji, osób starszych oraz firm, które mogą pomóc w tworzeniu miejsc pracy dla osób starszych. Oprócz kampanii, angażujemy się w działalność edukacyjną i finansową wspierającą te projekty.

Prowadzimy zatem szeroką działalność i staramy się specjalizować w relacjach z każdym z tych środowisk oddzielnie. Bardzo konsekwentnie prowadzić te działania.

 

Wolontariat prezesów

W marcu powstał nowy projekt Stowarzyszenia, czyli portal dobrybiznes.info – związany z nowym pomysłem Akademii Rozwoju Filantropii, nazwany „wolontariatem prezesów” (Projekt Koalicja Prezesi-wolontariusze 2011). Ustanowiło ją sześciu prezesów wielkich firm, w tym pan jako prezes stowarzyszenia i fundacji.

Posiadanie samej strony internetowej oczywiście nie wystarcza. Działalność portalu dobrybiznes.pl dopiero się zaczyna.

Jak będzie zatem działał portal dobrybiznes.info i jakie ma pełnić funkcje?

Funkcje są dwie. Pierwsza – chcemy pokazać osoby. Rozwój idei społecznego zaangażowania [biznesu – red.] rozwinął się już na tyle, jako część społecznej odpowiedzialności biznesu, że możemy pokazać tych odważnych ludzi, którzy jako menedżerowie poruszyli często wielkie rzesze pracowników. Czy to przez wolontariat pracowniczy, czy kampanie społeczne – naprawdę pomagają zmieniać świat. W Polsce w ramach wolontariatu pracowniczego pracują tysiące wolontariuszy, mamy naprawdę bardzo dużo kampanii społecznych, dowodzi tego różnorodność projektów składanych na konkurs „Dobroczyńca Roku” [rozstrzygnięty 23 maja 2011 – red.]. Formalnie jest to portal Projektu Koalicja Prezesi-wolontariusze 2011.

Już kilkanaście lat temu przymierzaliśmy się do kampanii pokazującej nie firmy, ale ludzi firm. Ale nam to odradzano. Wtedy rynek biznesu, menedżerów dopiero się tworzył, wielu dopiero odnajdywało swoją drogę, uczyło się biznesu i popełniało w związku z tym błędy. Jednego dnia można było kogoś pochwalić, a następnego okazywało się, że ciążą na nim jakieś zarzuty niegospodarności, itp. To była duża skala ryzyka. Wizerunek nasz i naszych działań jest dla nas bardzo ważny, jest po prostu naszym kapitałem! Baliśmy się więc podjąć to ryzyko, baliśmy się długo, aż doszliśmy do wniosku, że teraz mamy już ustabilizowany rynek ludzi odpowiedzialnych za firmy. Są to osoby mające doświadczenie, które przeżyły już niejeden kryzys w środowisku biznesu. Osoby naprawdę warte docenienia i pokazania jako jednostki. Trzeba je nagradzać, ponieważ one muszą dawać przykład przyszłym pokoleniom.

A więc pierwszy cel to dawać przykład.

Tak, ale również tworzyć taką platformę współpracy, by prezesi mogli ze sobą współpracować, by współtworzyć nową jakość. Gdy dogadają się prezesi i zarządy jednej firmy z drugą, ich pracownicy będą już mogli coś wspólnie zrobić, np. wspólną kampanię. Potencjał i możliwości są bardzo duże.

Druga rzecz, to tworzyć interaktywną platformę informującą o społecznym zaangażowaniu biznesu. Nasz projekt wyniknął z braku takiej przestrzeni, z której możemy się dowiedzieć, co w zakresie społecznie zaangażowanego biznesu w najbliższych tygodniach, ba! miesiącach, się wydarzy. Sami mieliśmy taką sytuację, że urządzaliśmy galę jakiegoś przedsięwzięcia i okazywało się, że w tym samym czasie w Warszawie jest ileś podobnych wydarzeń, adresowanych do tych samych dziennikarzy i mediów. Była to bardzo niezręczna sytuacja. Dzięki temu, że osią tego portalu jest interaktywny kalendarz, który pozwala nanosić informacje o planowanych przedsięwzięciach, mam nadzieje, że uda się takich sytuacji uniknąć. Mamy też nadzieję, że uda się pozyskać partnerów, ponieważ są tam zakładki dla poszukujących partnera, czy wolontariuszy do przedsięwzięcia, informacje dla uczestników. Jednym słowem, chcemy zbudować miejsce, w którym wszyscy będą mogli zamieszczać informacje, a ciekawi tego, co się społecznościowo (w zakresie społecznego zaangażowania biznesu) w Polsce dzieje – dostawać je.

Będzie można na przykład subskrybować codzienne, czy cotygodniowe newslettery?

Tak, i ważne, że na bieżąco. Do tej pory przygotowywaliśmy raporty roczne przy okazji „Dobroczyńcy Roku”. I raz na rok ukazuje się raport opisujący te bardziej znaczące inicjatywy minionego roku. Ale to jest z reguły opisanie tego, co już było, czyli co w sumie dla mediów jest kompletnie nieinteresujące. Jeśli ktoś chciał się dowiedzieć, co zdarzy się za dwa, trzy tygodnie – nie było takiego miejsca.

Dlatego myślę, że ten portal jest bardzo potrzebny. Teraz pracujemy nad tym, by go jak najlepiej rozpropagować.

 

Wolontariat pracowniczy

Czy może pan opisać, czym się różni wolontariat pracowniczy od zwykłego wolontariatu?

Przede wszystkim wolontariat nie może odbywać się na rzecz pracodawcy. Jest na rzecz instytucji w społecznościach działających w otoczeniu firmy.

To może jest pytanie w imieniu kogoś sceptycznego czy nieprzekonanego do takiej formy wolontariatu w miejscu pracy.

Mamy za sobą historię kilkudziesięciu lat wolontariatu pracowniczego, która odcisnęła się bardzo negatywnym piętnem i była nazywana czynem społecznym. (śmiech) Myślę, że warto nawiązać do historii. Nie ma się czego wstydzić, ale zastanowić się nad tym, dlaczego ludzie nie lubili czynów społecznych? Dlatego, że społeczeństwo jest, po prostu, bystre. Jeśli nie widzi, że jego praca, jego wysiłek przynosi owoce, jest sensowny, to się przeciwko temu buntuje. Jeśli czynem społecznym było przenoszenie kamieni z miejsca na miejsce, czy grabienie zadeptanej ścieżki po to, by za dwa dni ktoś ją znowu zadeptał, bo stanowiła naturalną drogę do przystanku… Po prostu robiono rzeczy na pokaz, chociaż nie tylko, ale bardzo często niestety tak. Dużo złego zrobiły te przedsięwzięcia – głupie, pełne hipokryzji, i niestety, one zabiły sens wielu innych dobrych działań. Z drugiej strony widać, że jesteśmy zdolni do współdziałania po to, by pomagać. Ogromny potencjał do organizowania takiego współdziałania mają ci, którzy tworzą rynek pracy. Jeżeli pracodawcy mogą pomóc w organizowaniu wolontariatu pracowniczego, to jest rewelacja.

Jak można go prowadzić? W sposób najróżniejszy. Można dawać dodatkowe dni urlopu pracownikom, którzy się zadeklarują do pomocy. Ważną rzeczą jest, żeby ta organizacja wynikała z potrzeb i z tego, co gotowi są robić pracownicy, a nie co wymyśli sobie pracodawca. Tak, że tu jest dość cienka granica, bardzo trudna do zdefiniowania, w której wolontariat pracowniczy z bardzo pożytecznego może zamienić się w coś niewiarygodnego, nieprzynoszącego korzyści.

Na czym polega dobre prowadzenie wolontariatu pracowniczego? O jakich korzyściach dla firmy można mówić w tej formie działalności?

Jeżeli wolontariat pracowniczy przynosi korzyści firmie, to najbardziej są one widoczne w kapitale ludzkim: w poprawie relacji w zespole, w powiązaniu zespołu z wartościami ważnymi dla niego i dla firmy, w pobudzeniu różnych pasji, w pobudzeniu kreatywności, innowacyjności. Może też przyczyniać się do wzrostu kapitału społecznego poprzez nawiązanie relacji ze społecznościami, w których jest prowadzony, szczególnie jeśli one dotyczą bezpośredniego otoczenia firmy – czyli buduje wiarygodny przekaz o firmie. Wzmacnia relacje pomiędzy firmą i społecznością.

Z badań, które Business Centre Club przeprowadził wspólnie z nami, wynikło jednoznacznie, że dla Polaków najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o firmie jest pracownik tej firmy. Zatem jeśli pracownik udziela się, ma możliwość zorganizowania wolontariatu, przez swoją pozytywną opinię bardzo uwiarygadnia tę firmę. Dzięki temu łatwiej jej jest pozyskać kapitał ludzki, łatwiej jest pozyskać przyszłych pracowników, a oni będą też bardziej zaangażowani w pracę (a mniej traktować ją tylko jako źródło zarobku i innych korzyści).

Jednym słowem, wolontariat daje dużo korzyści, ale nie są to korzyści z obszaru, powiedzmy, marketingu i reklamy. Natomiast, ponieważ wolontariat to bezpośrednia praca z ludźmi, świadomymi jej uczestnikami, to tutaj wszelkie działania na pokaz najszybciej wychodzą na jaw, ujawnia się ich bezsens.

Można pochwalić się wynikami wolontariatu: co zrobiliśmy dzięki niemu, ile godzin przepracowano, ile osób wzięło w nim udział, jakie powstały dzięki temu korzyści. Należy się chwalić, doceniając tych, którzy się w wolontariat zaangażowali. Ale nie da się poprowadzić wolontariatu bez pasji i zaangażowania. [Tu Paweł Łukasiak namyśla się chwilę i mówi:] Wydaje mi się to zresztą ciekawą rzeczą, proszę zwrócić uwagę na to, że coraz mniej jest przestrzeni na to, byśmy mogli realizować nasze pasje…

Czyli coś niezależnego, wolnego od zysków, coś, co robimy jako swobodne jednostki, dla siebie...

Tak, a my tego bardzo potrzebujemy. Często, rozmawiając z wolontariuszami, otwieramy oczy słuchając, jak nas przekonują, że doświadczenie wolontariackie ich zmieniło, jak im było potrzebne, jak oni sami przed tym przedsięwzięciem nawet nie podejrzewali, co ich spotka. Ja sam pomagam w wielu różnych „historiach”, w o wiele bardziej świadomy sposób, co daje ogromną satysfakcję.

W związku z tym wszystkim, co pan powiedział, od czego powinien zacząć ktoś, kto myśli o wprowadzeniu wolontariatu, czy szerzej – strategii społecznie odpowiedzialnego przedsiębiorstwa?

Strategia CSR powinna wychodzić z bardzo określonych potrzeb.

Czyli?

To mogą być różne potrzeby. Patrząc z punktu widzenia firmy: rozwijanie kapitału ludzkiego, społecznego, ekologicznego. Jeśli na przykład mamy taki profil firmy, że pracownicy są poddani silnej presji, brakuje im przestrzeni, albo podlegają rutynie, trzeba im pomóc w odświeżeniu się. Przeciwdziałamy znudzeniu – tu bardzo dobry jest wolontariat. Dobrze jest zresztą robić wolontariat w powiązaniu z różnego rodzaju pakietami HR-owymi i motywacyjnymi w danej firmie. Wolontariat może mieć wiele twarzy.

Moja pierwsza rada jest taka: róbmy wolontariat zespołowy – minimum dwie-trzy osoby idą w jakieś miejsce i wykonują jakąś akcję. Druga rada: wiążmy wolontariat z pasjami, czyli dajmy szanse wyboru konkretnej oferty pracownikom. Na przykład: młodzi ludzie w naszej firmie są mocno zrutynizowani, potrzebują nowych krajobrazów, nowych wrażeń. Najzwyczajniej w świecie możemy pomóc im zorganizować rajd rowerowy, do którego zaprosimy dzieci z domu dziecka. Bardzo precyzyjne dostosowanie do potrzeb pracowniczych, do potrzeb HR-owych sprawi, że efektywność wolontariatu nas zaskoczy. Może też wzmocnić inne działania HR-owe: integracyjne, edukacyjne, czy proekologiczne. Możemy złączyć ze sobą różne pakiety i uzyskać bardzo fajne efekty, doceniane przez ludzi. W inny sposób też będziemy nagradzać pracowników-wolontariuszy.

Inaczej ma się sprawa, gdy mamy do czynienia z kapitałem społecznym: firma chciałaby poprawić swój wizerunek w danej społeczności lub jest anonimowa, a chciałaby, by ta społeczność ją poznała. Wtedy warto zaangażować się społecznie w nieco inny sposób niż wolontariat, lub – tylko wolontariat. To mogą być przedsięwzięcia o charakterze mikrograntów, mikroprojektów, które firma wspiera; działania o charakterze bardziej PR-owym czy komunikacyjnym.

Trzecia rzecz, o której wcześniej wspomniałem, to działania o charakterze proekologicznym, np. przez zmniejszanie zużycia zasobów w biurach.

Czwarta rzecz – firma może zabiegać o relacje z klientami poprzez kampanie marketingu społecznie zaangażowanego, który w Polsce okazuje się bardzo skutecznym narzędziem.

 

Na koniec – pytanie o artystę

[W pokoju, w którym rozmawiamy, eksponowany jest obraz Edwarda Dwurnika podarowany Akademii Rozwoju Filantropii przez artystę. Charakterystyczne ujęcie niebieskiego miasteczka, nieco z lotu ptaka, w centralnym miejscu stoi pomnik –  gigantyczna statuetka „Dobroczyńca roku” w kształcie otwartej dłoni-drzewa, wokół którego krzątają się zajęci swoimi sprawami ludzie. Pytam więc na koniec o związki między Akademią a światem sztuki i wykorzystywanie potencjału sztuki w działaniach prospołecznych.]

Paweł Łukasiak: Programy społecznego zaangażowania potrzebują partnerstwa środowiska osób ze świata sztuki i ich dzieł, ich inspiracji. Rzadko kiedy istnieje taka potrzeba piękna, harmonii, adekwatności przekazu w relacji do kampanii, produktu lub usługi, jak przy programach społecznych. Nie ma tu miejsca na działania niskiej jakości, na to, że ktoś się mniej angażuje – wszystko po prostu musi być dobre.

Zajmuję się tym tyle lat, że mogę bardzo odpowiedzialnie powiedzieć, że wiele kampanii, w które zaangażowani byli artyści, odniosło sukces dlatego, że oni nadali jakość temu przekazowi, piękno, atrakcyjność, tak naprawdę ujawnili wartości, które tkwiły w tych kampaniach. Do tego potrzebny jest świat kultury i sztuki. Natomiast kampanie, którym zabrakło tej pomocy, mimo że odwaliły gigantyczną robotę, gdzieś poległy. Dlatego, między innymi, tak ważny dla nas jest konkurs „Gwiazdy Dobroczynności”, by pokazywać, że bycie twarzą kampanii społecznej z jednej strony to jest ofiara [dar – red.] artysty dla społeczeństwa, z drugiej strony – społeczeństwo odnosi korzyść. Nie sposób wyobrazić sobie, by artyści nie angażowali się społecznie. To jest taka reinwestycja w społeczności, które z kolei dały im swoje serce i uznanie.

Siłę naszej kultury i sztuki można bardzo szybko zobaczyć także poprzez to, jak te sfery potrafią oddziaływać zmieniając nasz świat na lepsze, właśnie poprzez kampanie społeczne. My często tego naprawdę nie doceniamy.

Mam nadzieję, że artyści oddziałują na nas przede wszystkim poprzez swoją sztukę…

Tak, tak, ale to już wiemy. To, że sztuka niesie ze sobą wartości, udowodniliśmy już, np. przez zatwierdzenie Paktu dla Kultury. Chciałbym odnieść się do tego, co często nie jest doceniane w działaniach charytatywnych. Często udział artysty jest uważany za niezręczność: „jak to się tak promować”. A to te działania są promowane przez fakt, że „w ich obronie” stanie ktoś znany! One bardzo potrzebują takiego uznania ze strony wybitnego artysty. Ludzie kultury i sztuki poświęcają się na potęgę, angażując swój czas i swoje umiejętności. Natomiast często nie jest to jeszcze społecznie doceniane.

Rozmawiała Aleksandra Bartelska

 

W numerze 4 B&B zamieszczamy drugą część rozmowy z Pawłem Łukasiakiem: o e-wolontariacie i rozwoju grup samopomocowych w Internecie.

 

 

 







Zobacz także