Pierwsze kroki kolekcjonera

Lipiec, 2011  |  , , ,    
Lipiec, 2011

„Nic tak nie nobilituje, jak inwestowanie w sztukę. Jest dowodem na to, że jesteś estetą i do tego stać cię na codzienne obcowanie z pięknem” – to słowa Andrzeja Starmacha, jednego z największych polskich kolekcjonerów i zarazem właściciela jednej z najlepszych galerii sztuki współczesnej, krakowskiej Starmach Gallery.

Snobistyczne piękno

Nasz, ciągle płytki, rynek sztuki nadal jest w fazie rozwoju. Jego specyfika polega na tym, że tak naprawdę jest najmniej przewidywalny. Dlatego też potrzebna jest niezbędna wiedza, jak się po nim bezpiecznie poruszać. Od dłuższego już czasu można zaobserwować coraz większe zainteresowanie inwestowaniem w dzieła sztuki. Można nawet mówić o modzie na posiadanie pracy młodego, zdolnego artysty. Z pewnością obraz czy rzeźba wprowadzają do mieszkania niepowtarzalny nastrój. Zdarza się, że ten pierwszy obraz czy grafika daje początek nowej pasji – kolekcjonowaniu. Często ckliwy zachód słońca czy zimowy pejzażyk zostaje szybko zamieniony na bardziej wyrafinowaną pracę. Poznając dorobek coraz to nowych artystów stajemy się bardziej wymagający, często zmieniają się nasze upodobania.

Jak budować kolekcję? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Jedni kupują same portrety, inni pejzaże albo prace określonej grupy twórców. Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok i podjąć właściwą decyzję. Przede wszystkim należy odwiedzić profesjonalne galerie, które gwarantują odpowiedni poziom artystyczny. Są to m.in. warszawskie: Bochenska Gallery, Leto, Czarna, Appendix2, aTak, Piotra Nowickiego, Raster; krakowskie: Starmach Gallery, Zderzak, Art Agenda Nova, Artemis; poznańskie: Pies, Stereo, Nowa, Ego. Tylko nieliczne biorą udział w „Art Basel” w Bazylei – najbardziej prestiżowych na świecie targach sztuki (Starmach Gallery i Raster). W poszukiwaniu odpowiednich miejsc z pewnością pomocne są jedyne w swoim rodzaju rankingi: Kompas Sztuki (www.kompassztuki.pl) oraz Kompas Młodej Sztuki (www.kompasmlodejsztuki.com), od 4 lat drukowane w „Moich Pieniądzach”, dodatku „Rzeczpospolitej”. Bierze w nich udział około 80 czołowych galerii komercyjnych i publicznych. Każda z nich podaje dziesięciu, jej zdaniem najlepszych, współczesnych artystów. Poza tym warto sięgnąć po książki: Piotra Bazylko i Krzysztofa Masiewicza „Notes.dla.kolekcjonerów” i „Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej” oraz Kamy Zboralskiej „Sztuka inwestowania w Sztukę”.

Jak już trafimy do odpowiedniej galerii, należy pamiętać o naczelnej zasadzie – kupić pracę, która nam się podoba. Miną modne trendy czy nazwiska, a na ścianach zostaną dzieła, do których od początku nie byliśmy przekonani. Wszystkich debiutujących zawsze namawiam do kupowania prac na papierze – są zdecydowanie tańsze, a wielu wybitnych artystów, takich jak Kantor, Nowosielski, Tarasin, tworzyło również rysunki czy akwarele. Niedawno w domu aukcyjnym Desa Unicum został pobity rekord w tej kategorii – praca na papierze Romana Opałki, „ Kartka z podróży”, została wylicytowana za 95 tys. zł. Opałka, jeden z najbardziej znanych na świecie polskich twórców, jest najdroższym żyjącym rodzimym artystą. W 2010 r. za 713 250 funtów (prawie 3,3 miliona złotych), na aukcji w londyńskim domu aukcyjnym Sotheby’s, zmieniły właściciela trzy „obrazy liczone” z jego najsłynniejszego cyklu, symbolizującego upływ czasu – „1965/1-nieskończoność”. Artysta białą farbą zapisuje na płótnie szeregi liczb, każda z nich jest dodatkowo wymawiana i nagrywana na magnetofon. Poprzedni rekord należał do Piotra Uklańskiego, którego seria fotograficzna „Naziści” została sprzedana w 2006 roku za 568 tys. funtów.
Z młodszego pokolenia nadal spektakularnym przykładem niebywałej kariery jest Wilhelm Sasnal (rocznik 72), jego prace można podziwiać w zbiorach m.in. Tate Modern w Londynie, MOMA i Guggenheim w Nowym Jorku oraz Centrum Pompidou w Paryżu. W 2007 r. „Samoloty”, pochodzące z kolekcji Charlesa Saatchiego, zostały wylicytowane na aukcji w domu aukcyjnym Christie’s za 396 tys. dolarów. Warto podkreślić, że w 2000 r. obrazy Sasnala były do zdobycia za ok. 1,5 tys. zł.

Wielu polskich twórców zasila już zbiory międzynarodowych prestiżowych kolekcji, m.in. prace Pawła Althamera, Rafała Bujnowskiego, Sławomira Elsnera, Zbigniewa Libery, Wilhelma Sasnala, Piotra Uklańskiego posiadają Mera i Don Rubellowie, potomkowie polskich Żydów. Ich kolekcja uważana jest za jedną z wiodących na świecie. Są właścicielami prywatnego muzeum w Miami − Rubell Family Collection, gdzie pokazują również dzieła naszych artystów. Natomiast w jednej z najlepszych nowojorskich kolekcji, Susan i Michaela Hortów, są prace m.in. Rafała Bujnowskiego, Zbigniewa Rogalskiego, Bartka Materki, Wilhelma Sasnala, Jakuba Juliana Ziółkowskiego. Ostatnio obraz młodego malarza Tomasza Kowalskiego zakupił za 15 tys. euro znany kolekcjoner François Pinault (właściciel m.in. firmy Gucci, mąż Salmy Hayek). W Polsce nadal jest zaledwie kilka prywatnych liczących się kolekcji, m.in. Wojciecha Fibaka, Grażyny Kulczyk, Andrzeja Starmacha (część prezentowana w Muzeum Narodowym we Wrocławiu) i Krzysztofa Musiała (część z 800 obiektów eksponowana m.in. w Zachęcie oraz Muzeum Narodowym w Poznaniu i Wrocławiu).

Tomasz Kowalski, "Bez tytułu", tech. własna; fot. z archiwum artysty

W kogo inwestować

Wyłożenie pieniędzy na dzieła klasyków współczesności kojarzone jest z bezpieczną lokatą. Zostały one już uznane przez krytyków, zweryfikowane przez rynek. Prace niedawno zmarłego Jerzego Nowosielskiego, Tadeusza Kantora, Henryka Stażewskiego w latach 70. były dostępne w cenie 100−200 dol. Teraz dochodzą do 100 tys. zł i powyżej. Rekordy aukcyjne Nowosielskiego i Kantora wynoszą 295 tys. zł. Niezmiennym uznaniem cieszy się także twórczość: Wojciecha Fangora (do 160 tys. zł), Jana Tarasina ( 60−120 tys. zł), młodszego pokoleniowo Jarosława Modzelewskiego (oleje do 120 tys. zł.).

Zdobyć na stałe polski rynek nie jest, wbrew pozorom, tak łatwo. Udało się to nielicznym, przede wszystkim klasykom. Ceny na ich prace w ciągu kilku lat wzrosły dwukrotnie. Co prawda na świecie minął szał na odkrywanie młodych twórców, ale cały czas rośnie zainteresowanie ich obrazami. Przede wszystkim przyciągają atrakcyjne ceny, szczególnie prac utalentowanych malarzy. Na przykład oleje Michała Chudzickiego można kupić już od 2 tys. zł (Art Agenda Nova). Powodzeniem cieszą się także nawiązujące do starych mistrzów gigantyczne prace Marcina Kowalika, do nabycia od 6,5 tys. zł (Artemis). Sztuka nowoczesna jest sztuką multimedialną, artyści sięgają po różne środki wyrazu. Poszukiwane są m.in. nietypowe rzeźby ceramiczne Olafa Brzeskiego (Galeria Czarna). Od lat grono wielbicieli ma także Kasia Kmita (Karowa), autorka wycinanek nawiązujących do ludowej sztuki.

Kasia Kmita, "Rower", wycinanka; fot z archiwum artystki

Aukcje młodych artystów

Coraz większą popularnością cieszą się aukcje początkujących artystów. Oprócz Desy Unicum, obrazy debiutantów idą pod młotek w Rempexie, Sopockim Domu Aukcyjnym oraz Polswissie. Ceny wywoławcze są bardzo przystępne, na ogół zaczynają się od 500 zł, często już za około 1 tys. zł można wylicytować duży obraz olejny. Istnieje uzasadniona obawa, żeby ilość organizowanych aukcji nie odbywała się kosztem jakości. Młodzi, zdesperowani artyści pozbywają się swoich prac za stosunkowo małe pieniądze, nie myśląc o budowaniu ceny. Oczekują później, że ich obrazy będą sprzedawane zdecydowane drożej przez galerie, co nie zawsze jest możliwe. Zakup jeszcze mało znanego artysty wiąże się z ryzykiem, porównywany jest do inwestowania w debiutującą spółkę, można zarobić bardzo dużo albo nic. Ale jeżeli wydatek nie jest duży, a praca nam się spodobała, to niezależnie od tego co pokaże czas, jest to inwestycja w siebie. Prace, nie tylko młodych twórców, pojawiają się także na aukcjach on-line; informacje na ten temat, a także o innych podobnych imprezach można znaleźć w portalu o sztuce www.artinfo.pl. Coraz częściej w sieci pojawiają się oferty sprzedaży dzieł sztuki. Na pewno jednak nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, poza tym należy mieć 100 procent pewności, że praca nie jest falsyfikatem. Zawsze ostrzegam przed podejrzanymi okazjami. Niektóre galerie, jak np. Artemis, z sukcesem prowadzą sprzedaż przez internet. Ale Artemis ma już wyrobioną markę na rynku i oferuje dokonania uznanych artystów.

O rosnącym zainteresowaniu lokowaniem pieniędzy w dzieła sztuki świadczy powstanie usługi bankowej Art Banking, polegającej m.in. na doradztwie przy tworzeniu kolekcji. Coraz więcej klientów korzysta z tej nowej oferty. Kupowanie sztuki – która jest specyficznym „towarem” – sprawia, że trudno oddzielić czyste inwestowanie od hobby, jakim staje się zbieranie obrazów i rzeźb.

Kama Zboralska

Grafika u góry: Jerzy Nowosielski, Wspomnienie z Egiptu, 1991, olej/płótno







Zobacz także