Perkal i paciorki

Luty, 2015  |  , , ,    
Luty, 2015

Przynajmniej raz dziennie rozumiem, co czuje psychoterapeuta w stosunku do niektórych klientów. Mam koleżankę, która w poniedziałek mi opowiada, co robiła w sobotę i niedzielę, we wtorek – co w poniedziałek, w środę – co we wtorek, i tak do wyczerpania zapasów. Chaotycznie, ale bardzo szczegółowo, donikąd, bez nadziei na puentę. Ja wyedukowana psychologicznie dosyć jestem i w sumie wiem, jakie bym mogła zadać pytanie/pytania, żeby z tego monologu wyłoniło się coś sensownego. Ale mi się nie chce. Nie mam czasu i atłasu. Może ja zła kobieta jestem, że mi się nie chce zadbać o dobrostan i samoświadomość znajomych.

A to wszystko dlatego, że zanika umiejętność prowadzenia lekkiej rozmowy o niczym. No, ale. Żeby taką rozmowę podtrzymać (a jest ona czymś w rodzaju flirtu intelektualnego jednak), trzeba sporo wiedzieć. Subtelny, intelektualny dyskurs pełen kpin i docinków, anegdot z życia i z książek, to towar wysoce deficytowy. Zamiast niego otrzymujemy spostrzeżenia pana Gienia.
W sumie to świat zawsze był dziadowski, a natura ludzka ułomna. W tę ułomność wpisana jest chęć mówienia, a nie słuchania; przygotowywanie ciętej riposty, gdy ktoś inny mówi, zajmowanie się rozwiązywaniem cudzych problemów – podczas gdy własne leżą odłogiem, opowiadanie kocopołów dotyczących własnych upodobań (co mnie obchodzi, złotko, że lubisz arbuzy, a nie lubisz zimy?), dawanie dobrych rad i temu podobne. Oprócz tego: monopolizowanie czasu grupy społecznej i zwracanie na siebie uwagi poprzez międlenie w kółko opowieści, w której roi się od nieznanych mi osób, które po pięciu minutach zlewają mi się w wypluwkę i które w dodatku – syntetycznie mówiąc – mają żałośnie ubogi repertuar zachowań, długie monologi „nigdy w życiu nie miałam takiego problemu” – wtrącone w pół słowa komuś, kto właśnie otworzył się z historią życia, osobiste historie opowiadane na gruncie zawodowo-biznesowym (nie chcę wiedzieć, z kim spałaś), a także słitaśne opowiastki o dzieciach (postrzegam je jako nudne, panie doktorze).

Do tego dochodzi udręka z bliźnimi grającymi w licytację. Ten kolega, którego spotykasz w pracy przy drukarce, mówisz mu „cześć”, a w odpowiedzi słyszysz Monolog Uciemiężonego. Nawet nie próbuj powiedzieć mu, że ty też masz roboty od pyty, bo i tak ci udowodni, że on ma więcej, bardziej odpowiedzialnej albo znacząco pozbawionej sensu. To może być zresztą matka, która ma więcej dzieci, prasowania, sprzątania, kłopotów i więcej wszystkiego.
W tym tygodniu internety wygrywa pani, która, kiedy dowiedziała się o chorobie psa innej pani, opowiedziała jej z detalami, jak męczył się jej pies zanim odszedł za Tęczowy Most, a zakończyła: „Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mam to już za sobą”. Wszystko, oczywiście, bez nabierania powietrza w płuca, na jednym wdechu, bez szansy na przerwanie lub powiedzenie czegokolwiek przez kogoś innego.
W takich chwilach bywa, że żałuję, że nie jestem jak ta madama rekrutowana do pracy, która odpowiedziała na masę pytań. Wreszcie pada ostatnie: „Jaka jest pani największa wada?”. Pani odpowiada: „Chyba szczerość”. Na to pan rekrutujący: „Myślę, że to nie wada”. Pani na to: „Mam w doopie, co pan myśli”.

Krótko mówiąc: za takie opowieści i zachowania najchętniej najpierw bym wybatożyła, a potem przegoniła w szpilkach po żwirze.

Bolesna prawda jest taka, że człowiek przez pierwszych pięć lat życia uczy się mówić, a przez następne pięćdziesiąt – milczeć. Niektórym jednakowoż zajmuje to znacznie więcej czasu i w rezultacie wprawdzie otaczają nas ludzie, ale nie ma do kogo gęby otworzyć, bo ci nie słuchają, tylko zalewają nas słowotokiem. W którym terapeuta znalazłby punkt zaczepienia do pracy. Ale nie ja. Ja – jak wspomniałam – zła kobieta jestem.
Bo życie jest ciężkie. Trzeba sczytywać liczniki, pamiętać pierdyliard PIN-ów, płacić rachunki i podatki, wstawać rano, wieczorem się kłaść, pamiętać twarze, nie bluzgać gdy cię rozsierdzą, być punktualnym i w dodatku nie stać mnie na mini Coopera.

nr11_Perkal_LBakalarska

Laura Bakalarska
Ilustr. Agnieszka Słowińska

 






Zobacz także