Na urlopach można zarobić

Czerwiec, 2012  |  , , ,    
Czerwiec, 2012

Przed nami okres wakacji i zasłużonych urlopów. Jak co roku, miliony Polaków udadzą się na wypoczynek w kraju i za granicą. Dla firm turystycznych będzie to tradycyjny okres żniw. Może nie wszyscy czytelnicy magazynu „Business & Beauty” wiedzą, że na warszawskiej giełdzie jest notowanych sporo spółek, które reprezentują sektor turystyczny (zarówno sieci biur podróży, jak i hotelowych operatorów). W tym gronie dobrze znany jest m.in. Orbis, Rainbow Tours, Travelplanet, Interferie, czy kontrolowana przeze mnie sieć biur podróży Urlopy.pl. Warto więc u progu szczytu sezonu przeanalizować branżę turystyczną jako jeden z pomysłów inwestycyjnych na najbliższe tygodnie.

Wzrostowy trend rynku turystyki

Z moich rozmów z przedstawicielami branży turystycznej wynika, że prawie wszyscy wskazujemy na dobre, długoterminowe perspektywy sektora. Przede wszystkim polskie społeczeństwo sukcesywnie się bogaci i jak wiele europejskich nacji ma pieniądze, aby planować letni urlop poza granicami kraju. I choć daleko nam może do Niemców, Skandynawów czy Brytyjczyków, to i tak wyrastamy powoli na jedną z ważniejszych europejskich klienteli.

Po drugie, z każdym kwartałem wszyscy pracujemy nad zmniejszeniem efektu sezonowości sprzedaży. Branża turystyczna dba bowiem o kompleksową ofertę na cały rok. Oczywiście, wciąż najważniejszy dla wszystkich podmiotów jest III kwartał. Niemniej widać rosnący popyt na wyjazdy do ciepłych krajów, głównie Egiptu czy krajów egzotycznych, takich jak Tajlandia i Kuba, w okresie jesienno-zimowym. Popularne są też oferty związane z typową zimową rozrywką, jak obozy zimowe czy narty za granicą. Już w styczniu i lutym widzimy szczyt sprzedaży ofert first minute(oferta z dużym wyprzedzeniem) na wakacje, ze względu na wysokie rabaty dla klientów. Wiosną tymczasem zaczynają się sprzedawać oferty krajów południowej Europy oraz Turcji, w których szybciej robi się ładna pogoda.

Dodatkowo największe biura podróży, o ogólnokrajowym rozmiarze, sukcesywnie rozbudowują sieć sprzedaży stacjonarnej, niezależnie od sporych nakładów na Internet i kanały sprzedaży online. I w tym temacie Urlopy.pl nie oddają pola konkurencji. Obecnie w naszej sieci funkcjonuje 21 stacjonarnych biur podróży. Zwłaszcza wypracowanie atrakcyjnej polityki franczyzowej, zawierającej sprawdzone rozwiązania, pozwala na skuteczny start nowych placówek. Można szacować, że otwarcie nowego punktu to wydatek około 15 tys. zł. Dlatego sieć biur Urlopy.pl będzie dalej rosnąć. Szczególnie interesuje nas teraz rozwój placówek na terenie województw zachodniopomorskiego, lubelskiego, pomorskiego, świętokrzyskiego oraz dolnośląskiego.

Nie ma co ukrywać, to branża turystyczna musi szukać klienta i wychodzić do niego z ciekawą ofertą. Zwłaszcza, że w Polsce, poza największymi miastami, jest sporo tych mniejszych, gdzie konkurencja wciąż jest niewielka. Dodatkowo rośnie siła i znaczenie internetu jako kanału handlowego w sprzedaży wczasów. Szacuje się, że za pośrednictwem internetu sprzedawane jest już blisko 10 proc. usług turystycznych i udział ten dynamicznie wzrasta. Uwzględniając wszystkie wspomniane zjawiska szacujemy, że tylko w tym roku obroty sieci biur podróży Urlopy.pl zwiększą się o około 20 proc. w porównaniu do 2011 r. (sprzedaliśmy wtedy wyjazdy za ponad 18 mln zł). W kolejnych latach liczymy na dalsze dwucyfrowe przyrosty.

Czynników ryzyka też nie brakuje

Oczywiście, branża turystyczna, jak chyba każda inna, ma swoje własne czynniki ryzyka, o których powinniśmy wiedzieć planując inwestycje w akcje firm tego sektora. Jedne z tych czynników są bardziej przewidywalne, inne mniej. W gronie tych pierwszych warto wskazać na rosnące ceny ropy naftowej. Co ciekawe, ten niekorzystny trend trwa już cztery lata (ceny ropy przebiły poziom 100 dolarów za baryłkę) i jest coraz bardziej odczuwalny przez linie lotnicze. O tym, że sytuacja jest poważna, niech świadczą wypowiedzi przedstawicieli Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), którzy zapowiadają w bieżącym roku spadek zysku firm lotniczych z 3,5 mld dolarów do 3 mld dolarów. W tym zestawieniu przyjęto, że europejscy przewoźnicy wypracują blisko 600 mln dolarów straty. Taki wynik zmusi ich do podniesienia cen biletów, za co w ostatecznym rozrachunku zapłacą wszyscy turyści. Nie brakuje bowiem głosów sugerujących powolne, ale jednak systematyczne odejście od polityki niskiej ceny za przelot.

Tu na marginesie chciałbym dodać, że wysokie ceny surowców nie zawsze muszą być problemem dla akcjonariuszy. Można bowiem zdywersyfikować portfel inwestycyjny o spółki wydobywcze i zarabiać na wzroście cen np. ropy naftowej czy gazu.

 O ile rosnące ceny ropy można przewidzieć, o tyle znacznie trudniej przygotować się na napięcia polityczne w państwach Afryki czy Zatoki Perskiej. Zmiana reżimu i masowe protesty ludzi w takich krajach, jak np. Egipt i Tunezja, odstraszają część turystów od wizyty w tych popularnych wśród Polaków miejscach wypoczynku. I choć właściwie wszystkie kurorty wakacyjne oddalone są i odgrodzone od miejsc niepokojów, to jednak wpływa to negatywnie na liczbę rezerwacji. Dodatkowo touroperatorzy zmuszeni są sprzedać pozostałą część oferty wakacyjnej poniżej kosztów. To bezpośrednio pogarsza wyniki finansowe spółek turystycznych.

Nie pomaga też zamieszanie związane z Iranem i jego planami zbrojeniowymi. To przekłada się na wzrost wspomnianych już wcześniej cen ropy naftowej. Jeszcze dwa lata temu duża część turystów w takiej sytuacji wybrałaby spokojny urlop w Grecji. Kłopoty ekonomiczne krajów południowej Europy i związane z tym masowe strajki zmuszają jednak do szukania innych kierunków. Branża turystyczna nie znosi próżni. Dużą popularnością, również w naszych placówkach, cieszą się tradycyjnie wyjazdy do Egiptu, na Cypr czy do Turcji.

Osobną kategorią są wypadki losowe, jak np. słynny wybuch wulkanu na Islandii, który sparaliżował na dłuższy czas ruch lotniczy. Touroperatorzy ponieśli wtedy dodatkowe koszty związane ze zmianą terminów wylotów ich klientów. Te niekorzystne uwarunkowania i zaskakujący wzrost kosztów zachwiały kondycją finansową kilku firm z branży. Po takich „niespodziankach” rośnie też zainteresowanie klientów krajową ofertą turystyczną. Na szczęście, dla wielu turystów kluczowa pozostaje gwarancja słonecznej pogody. To przekonuje ich do zagranicznego wyjazdu, którego sprzedaż jest rentowniejsza dla biura podróży.

Klient jest najważniejszy!

Dla wielu to slogan, ale patrząc na zmieniającą się ofertę rynkową, naprawdę widać, że w naszej branży zadowolenie klienta to kluczowa rzecz. Choćby z tego powodu Urlopy.pl podpisały umowę o współpracy z firmą Veniti (właściciel portalu Kruzy.pl). Dzięki temu do naszej oferty dołączyliśmy sprzedaż rejsów wycieczkowych. To bardzo modny sposób spędzania wolnego czasu na zachodzie Europy. A nie jest tajemnicą, że to dzięki nowościom wypracowuje się satysfakcjonującą marżę. Ciągły wyścig o zadowolenie klienta – tak na co dzień wygląda praca w naszej branży. I nawet jeśli w krótkim terminie prowadzi to wzrostu kosztów, to z czasem pozwala zarobić z odpowiednią nawiązką. Bo zadowolony klient biura podróży zawsze wraca!

 

Mariusz Patrowicz
Inwestor giełdowy, zarządzający w 10 spółkach giełdowych, m.in. Atlantis, Fon, Elkop.

 







Zobacz także