Limuzyny dla biznesmena – Mercedes

Luty, 2011  |  , , ,    
Luty, 2011

Rozpoczynamy w naszym czasopiśmie cykl poświęcony wygodnym i luksusowym samochodom dla biznesmenów. Limuzyna ma łączyć w sobie prestiż, a jednocześnie funkcjonalność. Powinna dawać pewność i przyjemność z jazdy, zapewniać bezpieczeństwo, spokój i harmonię we wnętrzu. Dla człowieka wielkich interesów taki pojazd staje się często drugim domem, w którym spędza sporo czasu.

Nie zastanawialiśmy się długo nad tym, jaka marka powinna rozpocząć naszą serię. Po odpowiedź musieliśmy sięgnąć aż do 29 stycznia 1886 r. Właśnie wtedy Carl Benz opatentował pierwszy samochód z zamontowanym silnikiem benzynowym o mocy… 3 KM. 125 lat temu narodziła się motoryzacja. Jakże inna od tej, dzisiejszej…

S-klasa

Ta nazwa pojawiła się oficjalnie w 1972 r. przy premierze modelu W 116. Początkowo litera „S” miała oznaczać „Sonderklasse”, czyli klasę specjalną. Jednak szybko „eska” zaczęła się kojarzyć z flagową serią koncernu ze Stuttgartu. Oprócz największych wymiarów, zawsze pojawiały się w niej nowe rozwiązania techniczne, które później trafiały także do niższych klas. To właśnie w S-klasie pierwszy raz, w 1978 r., zastosowano system ABS, a w 1981 r. poduszkę powietrzną. Każda kolejna premiera nowej serii klasy S niosła ze sobą nowinki techniczne niespotykane dotąd u konkurentów. Między koncernami pojawiła się swego rodzaju rywalizacja – każdy z nich, na przemian, pokazywał swoje premierowe modele wyposażone w coś nowego. Jednak konstruktorzy ze Stuttgartu z reguły najbardziej odnawiali i modernizowali flagowe limuzyny klasy S. Od czasu do czasu dorównują im jedynie lokalni konkurenci z Monachium (BMW) i Ingolstadt (Audi).

W parze ze zmianami technicznymi, od lat przeobrażeniu ulega też karoseria S-klasy, podążając za światowymi trendami. Z kanciastego auta, przypominającego dziecięce rysunki, zrobiła się obszerna limuzyna o obłych kształtach. Ktoś, kto pierwszy raz pomyśli o tym samochodzie i odwiedzi salon sprzedaży, może całkowicie się pogubić w ogromie możliwości kompozycji. Lista dodatków poprawiających bezpieczeństwo, mariaż kolorów nadwozia z tapicerkami, inne opcje wyposażenia przyprawiają o zawrót głowy. Jednak od czego mamy fachowców? Jan Garcarek, właściciel salonu Mercedesa „J. i A. Garcarek”, nagrodzonego tytułem „Salon Roku 2009 w Polsce”, radzi bez namysłu: – Na co należy stawiać przy wyborze limuzyny? Przede wszystkim na bezpieczeństwo i komfort oraz dodatkowe wyposażenie. Jednym z ciekawych, dodatkowych rozwiązań jest np. system Distronic Plus, urządzenie utrzymujące odległość od samochodu jadącego z przodu. W samochodach Mercedes dostępny jest również system ABC, czyli Active Body Control, który reguluje zawieszenie, dzięki czemu w środku auta nie odczuwa się odchyleń samochodu na zakręcie oraz tych spowodowanych przez wiatr.

W aktualnej, produkowanej od 2005 r. serii 221, mamy do wyboru, oprócz wspomnianych wyżej, jeszcze wiele innych dodatków. Jednak to, co wyróżniło obecną „eskę”, to pierwszy na świecie seryjny napęd hybrydowy, oparty na akumulatorze litowo-jonowym (czyli coś, co większość z nas ma w swoim telefonie komórkowym). Tego typu rozwiązanie najlepiej spisuje się właśnie w dużych autach, ponieważ oszczędności paliwa i emisji CO2 są tu najbardziej widoczne. S 400 Hybrid zużywa średnio niecałe 8 l/100 km. Trudno w to uwierzyć, wiedząc że dwutonowy kolos pod maską ma 3,5-litrowy silnik benzynowy o mocy 220 kW/299 KM. Te dodatkowe oszczędności zapewnia ledwie 20-konny, elektryczny silnik. Wszystko sterowane specjalnie zestrojoną dla tej hybrydy skrzynią 7G-Tronic. Podczas hamowania jednostka elektryczna działa jak prądnica. Polega to na tym, że moduł elektryczny wykorzystuje zjawisko hamowania silnikiem spalinowej jednostki napędowej, współpracując także z układem hamulcowym pojazdu. Odzyskana w ten sposób energia jest magazynowana w niewielkim, ale bardzo wydajnym akumulatorze litowo-jonowym umieszczonym w komorze silnikowej, a następnie ponownie wykorzystywana. Podstawową zaletą zastosowanej technologii, w porównaniu z tradycyjną baterią niklowo-metalowo-wodorkową, jest wyższa koncentracja energii oraz większa wydajność elektryczna, czemu towarzyszy znaczące ograniczenie rozmiarów i obniżenie masy akumulatora. A to była jedna z większych bolączek dotychczasowych konstrukcji, zwłaszcza w małych autach hybrydowych. Dzięki umieszczeniu baterii w komorze silnika, zarówno pojemność bagażnika, jak przestronność obszernego wnętrza auta nie poniosły żadnego uszczerbku. Moduł hybrydowy wyposażono także w wygodną funkcję start-stop.

Spośród pozostałych silników, oprócz potężnych jednostek benzynowych, mamy też równie ekonomiczny S 350 CDI BlueEfficiency, zużywający 7,6 l ON na 100 km. Ten model jest szczególnie godny polecenia biznesmenom często podróżującym po kraju i nie tylko. Ogromne wymiary, ergonomia i rozwiązania, do których Mercedes przyzwyczaił swoich zwolenników od lat, pozwalają pokonywać dalekie trasy bez zmęczenia. Wygodne, wentylowane siedzenia sprawiają, że nawet podczas upałów koszula nie klei się nam do pleców. Jest jeszcze parę innych, nowatorskich układów. Należą do nich m.in. adaptacyjny układ wspomagania świateł drogowych (Adaptive Highbeam Assist), układ utrzymujący pojazd na wyznaczonym pasie ruchu (Lane Keeping Assist), kontrolę dopuszczalnej prędkości jazdy (Speed Limit Assist), a także zaawansowane urządzenie wspomagające widzenie w warunkach jazdy nocą (Night View Assist Plus). Kamery i czujniki nie tylko „patrzą” za nas w nocy, ale też pilnują, abyśmy nie przysnęli w wygodnym fotelu kierowcy. Owo nowatorskie rozwiązanie technologiczne nieustannie monitoruje ok. 70 różnych parametrów. Gdy czujnik kąta skrętu kierownicy stwierdzi występowanie ruchów kierownicą, które zwykle zwiastują przysypianie za kółkiem, uruchomiony zostaje sygnał dźwiękowy, zaś na tablicy rozdzielczej pojawia się komunikat („Attention Assist. Break!”) informujący o ingerencji ze strony układu i sugerujący zatrzymanie pojazdu.

Klasa E

Moglibyśmy jeszcze długo pisać o kolejnych wymyślnych, ale czasem bardzo przydatnych systemach i układach. Ale wówczas nasze czasopismo zwiększyłoby objętość o jakieś kilkadziesiąt stron. Przejdźmy więc płynnie do niższej klasy E. Obecna seria W 212, zaprezentowana pierwszy raz w 2009 r., również przyniosła kilka nowinek technicznych. Jak przeczytali Państwo powyżej, od premiery ostatniej „eski” minęły 4 lata. To kawał czasu, przy dzisiejszej, pędzącej do przodu technice. Dlatego nowa klasa E dostarczyła też rozwiązań, które trafiły do wyższej klasy S rocznika 2010. Oparte na radarach systemy potrafią wesprzeć kierowcę awaryjnym hamowaniem. Ich czujniki połączono z systemem Brake Assist Plus, automatycznie kalkulującym ciśnienie w układzie hamulcowym tak, by w krytycznych sytuacjach hamowanie było maksymalnie skuteczne i pozwoliło zapobiec kolizji. Kierowca otrzymuje jednocześnie sygnał akustyczny i optyczny. Jeśli naciśnie pedał hamulca, system natychmiast aktywuje zliczoną siłę wspierającą. Jeżeli prowadzący nie zareaguje na ostrzeżenie, system radarowy sam rozpoczyna częściowe hamowanie. W drugim etapie, gdy szofer nadal nie reaguje, a kolizja jest nieunikniona, inicjowane zostaje hamowanie awaryjne. Potrafi to zdecydowanie zredukować zakres kolizji.

Opcjonalny system Adaptive Main Beam Assist (adaptacyjny asystent świateł drogowych) wykorzystuje kamerę w przedniej szybie do rozpoznawania ruchu samochodów z przeciwka i przed sobą oraz nadzoruje światła drogowe, tak by ich strumień nie oślepiał innych kierowców. Dzięki temu prowadzący ma przed sobą zawsze optymalnie oświetloną drogę. Zasięg świateł czołowych może się wahać od 65 do 300 m – kiedy droga przed samochodem jest pusta, strumień światła zostaje łagodnie unoszony, aż do pozycji świateł drogowych. Mamy też układ regulujący samoczynnie amortyzatory oraz o 30 % zwiększoną sztywność nadwozia i adaptacyjne światła drogowe (doświetlają zakręty). Po raz pierwszy Mercedes dał możliwość zamówienia przednich świateł do jazdy dziennej typu LED.

Modele klasy E są od wielu lat w Polsce najpopularniejszymi pojazdami rodem ze Stuttgartu. Cieszą się m.in. ogromnym uznaniem nie tylko wielkiego biznesu, ale także small biznesu, czyli polskich taksówkarzy, co widać na wielu postojach. Na taką popularność auta te zasłużyły sobie szczególnie swoją trwałością i bardzo małą awaryjnością.

CLS – klasyka piękna

Na koniec zostawiłem najładniejszą, nie tylko moim zdaniem, limuzynę Mercedesa. Szkoda, że ten artykuł nie powstaje wcześniej, bo mam oczywiście na myśli CLS-a serii C 219 produkowanego w latach 2004–2010. Ten piękny samochód zapoczątkował zupełnie nową generację samochodów osobowych, mianowicie 4-drzwiowe nadwozie coupé. Dopiero kilka lat później inne koncerny wypuściły swoje modele w tej grupie. Debiutujący na Salonie we Frankfurcie w 2003 r. CLS został oparty na ówczesnej E-klasie serii W 211. Technologię Mercedesa wzbogaciła klasyczna, opływowa karoseria. Kto ma pojazd z serii C 219, której produkcję zakończono w połowie 2010 r., niech go kocha i pielęgnuje, a za 20 lat będzie właścicielem jednego z najpiękniejszych „klasyków” wszechczasów. Debiutujący na Paryskim Salonie w październiku ub.r. nowy CLS serii C 218 pokazał odmienione oblicze. To 4-drzwiowe coupé zostało nieco „umięśnione”. Zmieniła się linia boczna auta, przód nabrał bardziej wyrazistego kształtu. Samochód upodobnił się trochę do klasy S. Jak to w Mercedesie, każda premiera jest okazją do pokazania innowacyjnych rozwiązań, jak np. nowych lamp przednich, w pełni diodowych. Ogółem jeden klosz zawiera 71 diod pełniących różne funkcje, nie tylko oświetleniowe. Aktualny model CLS bazuje na E-klasie W 212, stąd wiele podobieństw technicznych. Zaprezentowany 22 stycznia br. podczas Gali BCC w Teatrze Narodowym, wywołał ogromne zainteresowanie. Jan Madeja, prezes Mercedes Benz Polska skomentował to krótko: – Jeśli ciekawość gości tej imprezy przełoży się na sprzedaż, to będziemy bardzo zadowoleni.

Samochody biznesmenów

Cytowany już Jan Garcarek radzi: – Jeżeli rozmawiamy o limuzynach dla biznesmena, to na pewno polecam klasę S lub klasę E. W polskich warunkach dobrze sprawdza się również model CLS, czyli 4-drzwiowe coupé.

Jednak trzeba zauważyć, że od paru lat wśród biznesu zapanowała również moda na jeżdżenie SUV-ami lub „terenówkami”. Wśród Mercedesów popularne są w tej grupie klientów auta serii M i GL. Natomiast ogólnie od lat 80. XX wieku obserwujemy coraz większy zwrot koncernów w kierunku dobrze sytuowanych ludzi biznesu. Auta z trójramienną gwiazdą na masce właściwie od zawsze były doceniane przez dyplomatów, oficjeli, bankierów i inne ważne osobistości. Dostrzegli to konkurenci i zaczęli wypuszczać więcej modeli klasy premium, konkurujących z luksusowymi Mercedesami. I o tych limuzynach również będziemy pisali w następnych częściach naszego cyklu…

Klaudiusz Madeja







Zobacz także