Lato na dwóch kołach

Lipiec, 2011  |  , , ,    
Lipiec, 2011

Ledwo tylko ustąpiła zima, zaraz pojawili się na drogach pierwsi miłośnicy motocyklowego szaleństwa. Przeciętny kierowca dostrzega, niestety, tylko „czarne owce”, słysząc niepotrzebne „przegazówki” lub widząc „popisy” jazdy na jednym kole. Rzadko widzimy tych prawdziwych miłośników dwóch kółek, dla których jednoślad oznacza wolność, swobodę i bliższy kontakt z naturą. Młodszy inspektor Marek Konkolewski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji zauważa: „Jest niewielka grupa szaleńców, psujących opinię tym normalnym, dobrze jeżdżącym motocyklistom. Problem w tym, że to właśnie zbyt ostro jadący, czy przyspieszający jednoślad, czasem na jednym kole, zwraca uwagę na drodze. I nie jest to podziw, ale wręcz przeciwnie, irytacja, a czasem strach przed takim wariatem. Często nie podejmujemy pościgu ze względu na bezpieczeństwo, przede wszystkim innych uczestników ruchu. Uciekająca maszyna mogłaby roztrzaskać się o inny pojazd lub wypaść z drogi, np. na chodnik. Dlatego coraz częściej robimy po prostu zdjęcie, a później docieramy do właściciela motocykla. Liczba urządzeń rejestrujących wzrasta, a policjanci dbają, by tablice rejestracyjne jednośladów były dobrze widoczne”.

Motocykl może być znakomitym środkiem na miejskie korki, a także powodem do czerpania przyjemności z wiosenno-letnich, a później także jesiennych wypadów. Wielu znamienitych ludzi oprócz samochodu, ma także jednoślad, którym wyjeżdża sobie czasem dla przyjemności. Spod kasku nie widać, kto zacz. Dla niektórych motocykl lub skuter stanowi sposób na coraz bardziej zatłoczone drogi i brak miejsca do parkowania.

Rośnie cały rynek jednośladów. Z roku na rok wzrasta ich sprzedaż, choć nie są tanie. Ponadto coraz większa popularność motocykli sprawia, że zwiększa się oferta samych maszyn, i to zarówno nowych, jak i używanych, części oraz wszelakich akcesoriów. Przybywa także warsztatów obsługujących jednoślady. Wiadomo też, że większa podaż to automatycznie większa konkurencja, a to skutkuje nieco niższymi cenami lub przynajmniej lepszą jakością obsługi. Niestety, duża oferta powoduje z kolei u niektórych sprzedawców niepohamowaną chęć sprzedaży towaru, zwłaszcza używanego. Stąd przestroga, aby decydując się na zakup na rynku wtórnym zadbać o dokładne sprawdzenie motocykla. Wzorem samochodów pojawiło się dużo uszkodzonych wcześniej maszyn. Na porządku dziennym jest też cofanie liczników przebiegu.

Maszyny marzeń

Ale przejdźmy do przyjemniejszych spraw. Każdy z producentów ma w swojej ofercie jakiś wyjątkowy model, wyróżniający się spośród innych. Nie możemy przedstawić wszystkich, stąd wybór jest bardzo ograniczony i ma pokazać, jak wiele można „zmieścić” na dwóch kołach.

Oczywiście, nie można zacząć inaczej, tylko od legendy – marzenia każdego miłośnika motocykli i motoryzacji. Nawet ktoś nielubiący jednośladów z pewnością zetknął się z tą kultową marką. Rozpoznawana na całym świecie, w klasyczny sposób łączy nostalgię i najnowszą technologię. Harley-Davidson ma rzeszę wiernych wielbicieli, którym bliskie są ideały przedstawione w kultowym filmie „Easy Rider”, i którzy wyznają jedyny w swoim rodzaju kult maszyny kojarzonej z wolnością i buntem. Na uwagę zasługuje szczególnie seria CVO (Custom Vehicle Operations). Każdy egzemplarz, ze ściśle limitowanej serii produkcyjnej, jest ręcznie budowany i numerowany (rocznie ok. 3000 szt. każdego modelu, których jest cztery). Producent nie ma żadnych problemów z ich sprzedażą, choć najdroższy kosztuje przeszło 150 tys. zł. Ale te pieniądze są warte tej marki. Katalog dodatkowego wyposażenia i części do Harleya, to ponad tysiąc stron lektury, która w połączeniu z wyobraźnią właściciela może pomóc przeobrazić każdy model w unikatowy egzemplarz.

Harley Davidson

Honda VFR1200F była pierwszym motocyklem z dwusprzęgłową skrzynią biegów, którą wyposażono w automatyczne sterowanie pracą sprzęgieł i zmianą przełożeń. Pozwala to zachować całą radość z jazdy na motocyklu wyposażonym w klasyczną przekładnię, ale z dodatkową możliwością wyboru sportowej lub komfortowej zmiany biegów, realizowanej w całości przez mechanizmy sterowane elektronicznie. Umożliwia trzy tryby pracy. Dwa z nich są całkowicie automatyczne: „D” do spokojnej, ekonomicznej jazdy oraz „S” do jazdy sportowej. Trzeci tryb pracy sekwencyjnej zapewnia kierowcy pełną kontrolę nad wyborem jednego z sześciu przełożeń za pomocą przełączników manualnych „+” lub „-”, obsługiwanych palcem wskazującym i kciukiem lewej dłoni. Pozwala to na taki sam styl jazdy, jak motocyklem wyposażonym w typową przekładnię sterowaną mechanicznie, jednak zmiana biegów następuje szybciej. To technologiczne cacko steruje 4-cylindrowym silnikiem 1237cm³ o mocy 173 KM. Zaś opcjonalnie m.in. zestaw kufrów bocznych o pojemności 35 litrów, wygodne siedzenie pokryte alcantarą, podgrzewane manetki ze sterowaniem oraz motocyklowy zestaw nawigacji satelitarnej, obsługiwany bez odrywania rąk od kierownicy, zawierający m.in. słuchawkę. Wszystko razem za ponad 60 tys. zł.

W ubiegłym roku Suzuki świętował 25-lecie legendarnego, wyścigowego motocykla GSX-R. Na tę okazję wypuszczono limitowaną wersję modelu GSX-R1000 (jeszcze dostępną w sprzedaży). GSX przez lata był promowany nie tylko jako sportowa maszyna, lecz także jako symbol wzorowej postawy i indywidualności. Od 1985 r. koncern sukcesywnie rozwija gamę modeli GSX-R. Model GSX-R750 z 2011 r. został zbudowany na nowej ramie, z widelcem przednim typu Big Piston i zaciskami przedniego hamulca Brembo, typu monoblock. Dzięki temu jest 8 kilogramów lżejszy od swojego poprzednika. Niska masa i aerodynamicznie ukształtowane owiewki zapewniają jeszcze lepsze osiągi, a jednocześnie mają obniżyć zużycie paliwa o 10%. Na dobrego GSX-a trzeba przeznaczyć co najmniej ok. 50 tys. zł.

W latach 80. potężne samochody z silnikami V8 były w USA marzeniem miłośników motoryzacji. To stanowiło inspirację dla Yamahy, która skonstruowała motocykl VMAX. Już sam muskularny wygląd tej maszyny jest niezwykły. Obecny VMAX jest zbudowany na aluminiowej ramie, która używa silnika jako elementu nośnego. Dzięki zastosowaniu potężnego czterosuwa V4 o pojemności 1679 cm³ i mocy 200 KM zmniejszono prześwit motocykla do 140 mm. W efekcie został obniżony jego środek ciężkości, co z kolei poprawia stabilność podczas jazdy. Nie tylko z powodu ceny rocznie sprzedaje się w Polsce tylko kilka sztuk tej maszyny. Ze względu na długi cykl produkcyjny ilość egzemplarzy jest limitowana. To ważące nieco ponad 300 kg cacko można kupić za około 90 tys. zł. W zamian, oprócz motocykla oczywiście, producent obiecuje ekskluzywny pakiet właściciela VMAX-a, na który składa się DVD z historią modelu, specjalna broszura oraz plakietka montowana na motocyklu. Nabywca sam decyduje, co będzie na niej wygrawerowane, a może to być maksimum 8 znaków.

Bezpieczeństwo i zabawa

Przedstawiliśmy jedynie odrobinę z dużej oferty motocykli. Lista wyposażenia i dodatkowych opcji praktycznie w każdej liczącej się marce jest coraz dłuższa. Wiele elementów znanych dotąd jedynie z samochodów, pojawia się na wyposażeniu jednośladów. Jednak podejmując decyzję o kupnie maszyny, należy przede wszystkim brać pod uwagę własne bezpieczeństwo oraz przyjemność z jej późniejszego użytkowania. Różne „bajery” mają drugoplanowe znaczenie. Nie ulegajmy jednocześnie powszechnemu mniemaniu, że „ja przecież potrafię dobrze jeździć, a wypadki powodują inni”. Pokora i respekt wobec motocykla sprawi, że on zrewanżuje się nam niezapomnianymi wrażeniami i zawsze dowiezie nas bezpiecznie do celu.

Klaudiusz Madeja

 







Zobacz także