Kocham. Nie biję. Wywiad z Konradem Wojterkowskim

Listopad, 2010 | Tagi:  , , , ,    




Do kawiarni wchodzi szczupły mężczyzna z lekko rozczochraną fryzurą, ubrany w koszulę i dżinsy. Z pasją opowiada o swoim synu oraz o chęci pomocy dzieciom. Prowadzi firmę, a także fundację. Jest producentem filmowym. Ostatnio, wraz z polskimi aktorami i piosenkarzami, zaśpiewał hymn kampanii „Kocham. Nie biję”.

Magdalena Cieślak: Jest pan prezesem MCSI Group, a jednocześnie prezesem Fundacji Krajowe Centrum Kompetencji, która zdobyła rozgłos dzięki akcji „Kocham. Nie biję” oraz „Kocham. Reaguję”. Jest tyle grup potrzebujących wsparcia. Dlaczego zdecydował się pan pomagać akurat dzieciom?

Konrad Wojterkowski: Narodziny syna, 8 lat temu, sprawiły, że zmieniłem system wartości. Byłem szczęśliwy i jednocześnie zobaczyłem, że inni nie mają tyle szczęścia, co ja. Kilka lat temu zacząłem wspierać działania fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo”. Krajowe Centrum Kompetencji jest odpowiedzią na liczne listy przychodzące m.in. do fundacji Ewy. Nie dotyczyły one problemów, którymi ta fundacja się zajmowała, dlatego powstało KCK. Ewa do dzisiaj jest szefową rady w mojej fundacji.

Wracając do pani pytania… Dzieci nie mogą same o siebie zadbać, dlatego my, dorośli, mamy obowiązek troszczenia się o ich bezpieczeństwo. Po doniesieniach w mediach o skatowanych dzieciach powstała idea, chęć walki z tym patologicznym zjawiskiem. Pragnienie uwrażliwienia Polaków na problem, zachęcenie do reagowania na przemoc wobec dzieci. Przerażające są badania, z których wynika, że ponad 50% Polaków przyzwala na kary cielesne wobec dzieci. W Szwajcarii zaledwie kilka procent wyraża taką aprobatę. Do takiego wyniku dążę!

Przy projekcie „Kocham. Nie biję” zaangażowanych jest wiele organizacji, instytucji oraz mediów. Czy uważa pan, że kampania społeczna sprawi, że Polacy przestaną używać przemocy wobec dzieci?

Jestem tego pewien. Trzeba działać i swoimi przekonaniami zarażać innych. Akcję wsparło wielu polskich artystów, m. in. Ania Przybylska, Ania Dereszowska, Magda Różczka, Ania Wyszkoni, Piotr Gruszka czy Paweł Królikowski. Wszystkie gwiazdy wystąpiły z własnymi dziećmi. Było to dla mnie bardzo ważne – pokazać prawdziwe relacje między dziećmi a ich rodzicami. Kampania „Kocham. Nie biję” będzie miała w tym roku trzecią odsłonę. Projekt wspiera wiele instytucji państwowych, np. Rzecznik Praw Dziecka, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz policja. Dzięki wsparciu tych instytucji jesteśmy w stanie realnie wspomóc tych, którzy oczekują od nas pomocy. Telefony w fundacji odbierają wykwalifikowani psycholodzy, którzy po zapoznaniu się z problemem przekazują sprawę odpowiedniej instytucji. W skrajnych przypadkach zawiadamiają policję.

Po dwóch latach pracy w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw, która m. in. nowelizuje Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy poprzez wprowadzenie regulacji zakazującej stosowania kar cielesnych. Trzeba działać. Mam możliwość zmiany złych nawyków Polaków – dlaczego mam tego nie wykorzystać?

Do nowego projektu Kampanii, która będzie obecna we wszystkich krajach UE, zaprosił pan hollywoodzkie gwiazdy, takie jak Angelina Jolie oraz Brad Pitt. Czy wezmą udział w kampanii?

Zaprosiliśmy również Vanessę Paradis i Johnny’ego Deepa oraz Siennę Miller i Jude’a Lawa. Oni mają świetne relacje ze swoimi dziećmi, dlatego zależy mi na współpracy z tymi trzema parami. Nie mam jeszcze ostatecznej odpowiedzi, które z par będą promowały naszą akcję. Kampania „Kocham. Nie biję” nie zna granic i będzie obecna w 27 krajach.

Czy nigdy nie dostał pan klapsa od swoich rodziców i nigdy nie uderzył pan swojego syna?

Jako dziecko dostawałem klapsy od ojca. Uważam, że relacje rodzice–dzieci powinny opierać się na szacunku, a nie strachu. Jeśli chodzi o mojego syna – nigdy go nie uderzyłem. Dziecko to tabula rasa, jego złe zachowanie zawsze wynika z błędów wychowawczych rodziców. Z dzieckiem trzeba rozmawiać, poświęcać mu czas oraz przekazywać własny system wartości, ale przede wszystkim kochać. My, Polacy, jesteśmy zastraszonym i zakompleksionym narodem. Myślę, że karanie dzieci wpływa na ich dalsze życie, któremu towarzyszy strach przed otwartością i trudności w osiąganiu sukcesów.

Hymn „Kocham. Nie biję” wspiera kampanię społeczną i jest wynikiem zaangażowania wielu znanych osób.

Udział w nagraniu hymnu wzięli: Damian Aleksander, Hanna Banaszak, Ewa Błaszczyk, Danuta Błażejczyk, Sonia Bohosiewicz, Olga Bończyk, Jarek Chojnacki, Ewelina Flinta, Artur Gadowski, Wojciech Gęsicki, Robert Janowski, Tomasz Karolak, Krzysztof Kolberger, Alicja Węgorzewska, Łukasz Zagrobelny. Wszystkie te osoby poświęciły swój czas oraz udostępniły wizerunek nie pobierając żadnego wynagrodzenia. Podobnie jak autor tekstu hymnu – Krzysztof Cezary Buszman i kompozytor – Robert Osam wraz z Martą Schuberg. Praca nad teledyskiem sprawiła nam ogromną frajdę, dlatego zaśpiewałem jedną linijkę tekstu, który pierwotnie miała wykonać tylko Magda Różczka.

Czy łatwo jest połączyć działalność komercyjną z aktywnością w sektorze ? Ile czasu i pieniędzy poświęca pan na działalność charytatywną?

Na działalność charytatywną przeznaczam połowę czasu, który poświęcam na pracę. Patronat nad akcją „Kocham. Nie biję” objęło wiele mediów, które bezpłatnie udostępniały czas antenowy, powierzchnie reklamowe w czasopismach i na billboardach. 3600 billboardów, 200 tys. plakatów promowało naszą akcję. Koszt całej kampanii – 500 tys. zł – został w całości poniesiony przez moją firmę.

Obok „Kocham. Nie biję” funkcjonują kolejne akcje: „Kocham. Mam czas”, czy „Kocham. Nie krzyczę”. Z pełnym zaangażowaniem podchodzę do każdego nowego projektu. Staram się przygotować strategię działania, a gdy projekt nie wymaga mojego ciągłego nadzoru, przekazuję go kompetentnej osobie. Wtedy mam czas dla syna, a także na nowy, ciekawy projekt. Obok prowadzenia firmy, wspierania fundacji, jestem również producentem filmowym. Do polskich kin wszedł nasz film z Robertem Duvallem i Billem Murrayem. Film zebrał w Stanach bardzo dobre recenzje. Liczę na cztery nominacje do Oskara.

Życzę Oskara i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena Cieślak